| |
[25-11-2003 ] "Mleko, już rozlane".
Wielogodzinna jazda TIR-em, ultimatum prezesa - albo pikieta, albo dalsze istnienie zakładu, noc spędzona w opuszczonym ośrodku bez możliwości kontaktu i na końcu, odstawienie na stację PKP po godzinie 6 rano z informacją, że pociąg do Warszawy odjeżdża przed 11 - tak, według Małgorzaty Gąsienicy Gewont przewodniczącej komisji zakładowej Solidarności, wyglądała jej delegacja do Wysokiej Mazowieckiej, czyli centrali Mlekovity. Przypomnijmy. Od trzech miesięcy Podhalańska Spółdzielnia Mleczarska w Zakopanem jest własnością jednej z największych firm polskich produkujących wyroby mleczne. Według działaczy Solidarności obiecywano dofinansowanie, modernizację i wprowadzenie spółdzielni zakopiańskiej do Unii Europejskiej. Tymczasem nowy właściciel nic nie zrobił w zakładzie – nawet nie zmienił logo firmy – podkreśla Bronisław Gibadło z Solidarności. Zarząd regionu Małopolska NSZZ Solidarność, delegatury w Nowym Targu i Zakopanem chcą w środę zorganizować pikietę przed zakładem, przeciwko łamaniu praw pracowniczych i związkowych. Protest ma się rozpocząć o godzinie 14. Pewnie nieprzypadkową zbieżnością są plany zorganizowania tego samego dnia ale dwie godziny wcześniej konferencji prasowej prezesa Mlekovity Dariusza Sapińskiego właśnie w zakopiańskiej mleczarni. Wydaje się, że niestety dni istnienia mleczarni na Skibówkach "są policzone" i to właściwie dosyć dokładnie, bowiem umowy związkowe gwarantują zatrudnienie pracowników jeszcze tylko przez 9 miesięcy. Co dalej? Przedstawicielka Mlekovity mówi, że nie ma żadnych planów wybudowania w tamtym miejscu hotelu. Według jej słów zakopiański zakład ma nadal produkować wyroby mleczne. Pracownicy w te zapewnienia już nie wierzą. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej sytuacji, to problem z Mlekovitą, jako sprawcą "wszelkiego zła", jest pozorny. Decyzje prowadzające do upadku mleczarni podejmowano od dawna, bardzo konsekwentnie, przez wiele lat. (Np. pozbycie się Cocktail Baru na Krupówkach). W efekcie firmę przejęła Mlekovita i jako właściciel ma prawo decydowania o dalszym losie spółdzielni. Oczywiście są jeszcze jej członkowie ale po zmianie właściciela wszyscy znaleźli się w „oceanie” spółdzielców na terenie całego kraju, praktycznie bez możliwości jakiegokolwiek wpływu na decyzje zarządu. Gdzie są winni doprowadzenia do takiej sytuacji? Kilka zawiadomień podobno trafiło do prokuratury – bez efektu. Jak to się stało, że delegaci spółdzielców podczas walnych zgromadzeń podejmowali decyzje przeciw własnemu zakładowi – nie wiadomo. Jaką w tym rolę pełnili poszczególni prezesi spółdzielni – pytanie pozostaje również bez odpowiedzi. Wydaje się jednak, że winą za taką sytuację powinna obarczyć się także sama Solidarność, która nie dość mocno i skutecznie „krzyczała” o błędnych decyzjach zarządu Podhalańskiej Spółdzielni Mleczarskiej w Zakopanem. Szkoda, bo nie trudno wyobrazić sobie tę firmę, w tak niezwykłym miejscu jak Zakopane, znakomicie prosperującą w oparciu o tradycyjne podhalańskie wyroby mleczne. CDN… (w środę).
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|