| |
[29-11-2003 ] Z biedą na co dzień.
- Obyście prócz satysfakcji za pracę otrzymywali też godziwe wynagrodzenie. Mam nadzieję, że takich czasów doczekacie - życzył pracownikom opieki społecznej starosta Jan Hamerski. W piątek 21 listopada świętowali oni dzień pracownika socjalnego. Pracownicy socjalni zwykle najwięcej wiedzą o tym, jakie są rzeczywiste rozmiary biedy na Podhalu. To oni na co dzień mają kontakt z bezrobotnymi, rodzinami wielodzietnymi, pozostającymi bez środków do życia. Sami wiedzą najlepiej, jakie spustoszenie czyni alkoholizm. Widzą też, że wielu ludziom nie wystarcza na jedzenie, nie mówiąc o podręcznikach szkolnych dla dzieci czy ubraniach. Tymczasem zasiłki rodzinne są niskie, a w przypadku rodzin, gdzie jest nawet kilkanaścioro dzieci - to zaledwie kropla w morzu potrzeb. - Zdarza się jakaś pomoc z zewnątrz - przyznaje Maria Żegleń-Krawiec z gminnego OPS w Nowym Targu. - Przed świętami ksiądz proboszcz z Klikuszowej organizuje zbiórki dla ubogich. Niedawno dostaliśmy konserwy z Agencji restrukturyzacji rolnictwa - prawie 200 kilogramów dla wszystkich. Celnicy przekazali podrobioną odzież, z której trzeba było wypruć metki. Tu pomogła nam młodzież ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, która zajęła się tym podczas zajęć. Niestety, to wszystko mało... Czego można życzyć pracownikom socjalnym w dniu ich święta? - Wytrwałości, bo pieniądze nie są najważniejsze. Ci, którzy przychodzą dla pensji, szybko się wykruszają - tłumaczy Elżbieta Całusińska, kierownik nowotarskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Mało agresywnych podopiecznych - dodaje Maria Żegleń-Krawiec. - Niestety, w porównaniu z poprzednim rokiem liczba świadczeniobiorców wzrosła o 30 procent. Zamiast 900 mamy więc 1200 podopiecznych. Zdarzają się i tacy, którzy to na nas wyładowują frustrację.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|