| |
[23-12-2003 ] Czarno-biały festiwal.
Blisko setkę fotografii można oglądać do końca grudnia w siedmiu zakopiańskich galeriach. W ubiegłym tygodniu rozpoczął się II Festiwal Fotografii Czarno-Białej. Fotografia związana jest z naszym życiem niemal nierozerwalnie. Stykamy się z nią w gazetach, książkach, magazynach, na plakatach, bilboardach, w swojej ruchomej formie atakuje nas w telewizji, kinie. Jesteśmy społeczeństwem obrazkowym. Przekaz wizualny mówi do nas więcej i szybciej, niż jakikolwiek inny. Sami też bierzemy aktywny udział w tym procesie. Nigdy wcześniej fotografia amatorska nie była tak dostępna i powszechna, jak dzisiaj. Czy jest to równoznaczne z tym, że każdy jest po trochu artystą. Na pytanie to nie ma prostej odpowiedzi. Niewątpliwie jednak należy się - choćby dla własnego dobra - nad tym zastanowić. Doskonałym punktem wyjścia jest właśnie zakopiański festiwal. W tym roku jego bohaterami jest sześciu artystów działających w grupie PAKT. "Nie łączy nas żaden manifest, program czy szkoła, jak chcą niektórzy" - piszą o sobie w katalogu. "Każdy z nas przystąpił do PAKT-u dobrowolnie, zachowując pełną niezależność". Jedyną wspólną deklaracją artystów - jak zaznaczają - jest fakt istnienia fotografii. Fotografia to dla nich zapis, odwzorowanie trójwymiarowej przestrzeni na światłoczułej powierzchni za pomocą światła - jego nadmiaru lub braku. "Przestrzeń w fotografii jest odwrotnością czasu. Przez fotografię nie można niczego dotknąć. Fotografia stanowi element ułudy, bywa podróżą w głąb - w obszary skojarzeń, wspomnień, emocji. Obraz staje się ważny, gdy zaczyna się widzieć kompozycję światła i cienia budujące formę." Co to oznacza. Przede wszystkim elementy te najpełniejszą wypowiedź znajdują w fotografii czarno-białej. Jak mówi twórca zakopiańskiego festiwalu (który notabene znany jest bardziej za granicą, niż w Polsce) Juliusz Sokołowski - kolor w fotografii nie pozwala dotrzeć do jej głębszej warstwy. - Fotografie czarno-białe pokazują to, co mają pokazać. W fotografii barwnej jest najpierw kolor, potem historia - twierdzi. Jest jednak jeszcze coś więcej. - Fotografia czarno-biała wyklucza chwilowość. Jest technicznie trudniejsza, ale daje poczucie wolności. Często są to prace studyjne lub cykle, które powstają latami - mówi Sokołowski. I zaraz dodaje nieco sarkastycznie - to często nie liczy się w ocenie zdjęcia, jego warstwa artystyczna, intelektualna, wkład pracy. Ludzie w Polsce nie są przygotowani do odbioru takiej formy fotografii. Przekłada się to na brak prawdziwego rynku tej techniki, brak galerii, wreszcie bark kontaktu z publicznością, która mogłaby się rozsmakować w tej dziedzinie sztuki i zamiast powiesić na ścianie landszaft z górami, zdjęcie gór. A czy warto? W tej chwili jest w Zakopanem niepowtarzalna okazja przekonania się o tym osobiście. Oglądać możemy emocjonujące fotografie Ewy Andrzejewskiej, akty Macieja Hnatiuka, pejzaże Jacka Jaśko, niespotykane miejsca uwiecznione przez Tomasza Mielecha, filozoficzne fotogramy (robione kamerą otworkową) Andrzeha Plocha, czy portrety gór Wojciecha Zawadzkiego. Fotografie prezentowane są w Galerii Rząsy (organizator festiwalu), Galerii Magdy Kraszewskiej,, Kawiarni "Antrakt", Galerii Marii i Leszka Nagrabeckich, Galerii Władysława Hasiora, Ampstrong Klub i Piano Bar.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|