| |
[20-09-03 ] WYŚCIG PO ŚMIERĆ
Trzy ofiary śmiertelne, pięć ciężko rannych - to tragiczny bilans weekendu na podhalańskich drogach. Do tragedii doszło, mimo że warunki były dobre, a ruch umiarkowany. Zdaniem policjantów we wszystkich trzech przypadkach przyczyną była brawura kierowców. Sobota, 13 września, tuż przed dziewiątą rano. Jak zwykle przy okazji nowotarskiego jarmarku ruch od strony przejścia w Chyżnem jest wzmożony. Szeroką dwupasmówką citroen xsara jedzie szybko, nie bacząc na ostrzeżenia. Za kierownicą siedzi trzydziestoletni Lubomir F. W samochodzie jest jego żona i rodzice. Być może myślami byli przy zakupach, może dla zabicia czasu rozmawiali o różnych błahostkach. Samochód szybko mija znaki - ograniczenia prędkości do 40 km/h, "ustąp pierwszeństwa" i "STOP". Wpada na skrzyżowanie w momencie, gdy wjeżdża na nie ciężarowy mercedes z przyczepą. Na miejscu giną pasażerowie xsary - 30-letnia kobieta Miroslava F. i 53-letni Hieronim F. Kierowca i jego matka w ciężkim stanie zostają odwiezieni do szpitala. Skrzyżowanie dróg Nowy Targ - Jabłonka i Chochołów - Rabka nie należy do szczególnie niebezpiecznych. Z policyjnych statystyk wynika, że w ciągu ostatnich czterech lat doszło tam do czterech wypadków, w których ranne zostały 4 osoby, a dwie - te z minionej soboty - poniosły śmierć. Policjanci zanotowali tam w tym czasie cztery kolizje. - Trudno porównywać te dane na przykład z ponurą sławą "zakopianki", gdzie prawie na każdym metrze ktoś zginął... - tłumaczy komisarz Roman Kościelniak z nowotarskiej drogówki. Zdaniem policjantów skrzyżowanie jest dobrze oznakowane. Niektórzy mogą podnosić argument, że komuś, kto jedzie szeroką drogą, wydaje się, że nie powinien ustępować pierwszeństwa pojazdom nadciągającym jednopasmówką... - Na brawurę nie ma rady - dodaje kom. Kościelniak. - Tu pomogą tylko przeszkody, które fizycznie wymuszają ograniczenie prędkości. Przecież w Nowym Targu na Szaflarskiej są światła, a i tak dochodzi do wymuszania pierwszeństwa! Za to na przykład wysepki umieszczone na trasie Nowy Targ - Krościenko dają rewelacyjne efekty. Z jednej strony skutecznie wyhamowują ruch, a drugiej ułatwiają pieszym przejście na drugą stronę. Czarnodunajeckie skrzyżowanie miało być remontowane już kilka lat temu. Wstępna umowa na projekt ronda została podpisana w 2001 roku. - Niestety, jedna z współwłaścicieli siedmiometrowej działki nie chce się zgodzić na sprzedaż czy zamianę. I to skutecznie blokuje całą inwestycję... - narzeka Józef Babicz, wójt Czarnego Dunajca. Po sobotnim wypadku na skrzyżowaniu mają się jednak pojawić ekipy remontowe. Zarząd Dróg Wojewódzkich planuje przedłużenie wysepki i zwężenie dojazdu do skrzyżowania, co spowolni ruch. Być może w przyszłości zamontowane zostaną też światła pulsacyjne, które automatycznie będą się zmieniać, gdy na podporządkowanej drodze pojawią się samochody. Niestety, wypadek z Czarnego Dunajca nie był jedynym podczas minionego weekendu. W niedzielę około 15.30 w Harklowej mercedes wypadł na stromym zakręcie z drogi, odbił się od jadącego z przeciwka renault, po czym wpadł do rowu i uderzył w drzewo. Na miejscu zginął pasażer mercedesa, 44-letni zakopiańczyk, a kierowca z Suchego w ciężkim stanie jest w szpitalu. Zdaniem policjantów samochód jechał z prędkością blisko 140 km/h, podczas gdy w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 70 km/h. Dwie godziny wcześniej na "zakopiance" w rejonie Rdzawki peugeot z Warszawy wyprzedzał na ciągłej linii. Chcąc uniknąć zderzenia z nadjeżdżającym z przeciwka cinquecento odbił w prawo i prawdopodobnie kołami "złapał pobocze", przez co wpadł do rowu i uderzył w drzewo. Kierowca i pasażer w ciężkim stanie trafili do szpitala. Przy okazji policjanci stwierdzili, że prawidłowo jadący kierowca cinquecento był pijany (miał około 1 promila alkoholu).
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|