Murzasichle przewodnikMurzasichle OnLine
Murzasichle turystyka
Murzasichle pogoda
Murzasichle informator


   20 listopada: noc 0°C | dzień 4°C | ciśnienie: 907 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 15 km/h zachodni
   21 listopada: noc 0°C | dzień 3°C | ciśnienie: 896 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 6 km/h zachodni
Apteka dyżurna: Zakopane ul. Chramcówki 34, tel. 206 82 21
Salon komputerowy i serwis: ul. Nowotarska 46, tel. 2001 913


Aktualności z Murzasichla i okolic

  [10-01-2004 ] Nóż w plecy.

"W dniach 2 i 5 stycznia poradnia nieczynna z powodu porzucenia pracy przez pracowników" - taką informację w pierwszych dniach nowego roku na drzwiach gabinetów lekarzy-specjalistów mogli przeczytać pacjenci rabczańskiej przychodni. Trzynastu pracowników rabczańskiego SP ZOZ musiało porzucić pracę po tym, jak dyrekcja placówki wytoczyła wojnę niepublicznej konkurencji. - Chcemy tylko zaoferować pacjentowi usługę na odpowiednim poziomie - przekonuje szef Niepublicznego ZOZ-u. - Dostaliśmy nóż w plecy - ripostuje dyrektor szpitala. Sytuacja zaostrzyła się w ostatnich dniach ubiegłego roku. 29 grudnia rozstrzygnął się konkurs ofert, ogłoszony przez NFZ. Na stronie internetowej krakowskiego oddziału funduszu ukazała się informacja, że kontrakt na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną wygrały dwie rabczańskie placówki: niepubliczny VITRIOL i SP ZOZ... W środę 31 grudnia zeszłego roku komisja powołana przez dyrekcję szpitala zaplombowała gabinety specjalistów SP ZOZ-owskiej przychodni zdrowia. Oplombowane zostały szafy z kartami pacjentów w pomieszczeniu rejestracji. Nazajutrz część specjalistów i średniego personelu przychodni (w sumie 13 osób) nie przyszło do pracy. - W rozumieniu przepisów to było rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia - wyjaśnia Bolesław Prochyra, szef VITRIOL-u. - Pani dyrektor nie pozostawiła nam innego wyboru - przekonuje. Opowiada, że rozmowy na temat ewentualnego przejścia specjalistów zatrudnionych dotąd w SP ZOZ do niepublicznego zakładu trwały od ponad roku. Prochyra niejednokrotnie w tym czasie - również pisemnie - informował dyrektorkę, że jego prywatny zakład zamierza ubiegać się w NFZ o kontrakt na "świadczenie usług z zakresu specjalistycznej opieki ambulatoryjnej" (poradnie: zdrowia psychicznego i leczenia uzależnień, okulistyczna, endokrynologiczna, dermatologiczna, laryngologiczna, neurologiczna). W kolejnych pismach do kierownictwa szpitala prosił o wydzierżawienie pomieszczeń przychodni, a także - wyrażał gotowość przejęcia części personelu na podstawie porozumienia między pracodawcami. Ponadto niepubliczny zakład deklarował, że wykupi w szpitalu szereg usług, między innymi: badania, diagnostykę obrazową. Szpital mógłby też liczyć na bezpłatne konsultacje specjalistyczne, wykonywane w oddziałach przez lekarzy z N-ZOZ-u. O swych zamierzeniach Prochyra informował też władze powiatu - organ założycielski rabczańskiego szpitala. - Wystąpiliśmy o kontrakt, żeby wreszcie móc świadczyć usługi na przyzwoitym poziomie. I żeby personel miał godziwe warunki pracy. Dyrekcja, niestety, nie potrafiła o to zadbać. Zysk, który generowały gabinety specjalistyczne, szedł na utrzymanie oddziałów - tłumaczy Prochyra. - Pani dyrektor oczywiście cały czas twierdzi, że ją oszukaliśmy, że działaliśmy z zaskoczenia, że nasze starania o pozyskanie kontraktu to wydzieranie poduszki spod głowy umierającemu szpitalowi. Straszy pracowników Sądem Pracy. A my nie mogliśmy złożyć wypowiedzeń wcześniej. Gdybyśmy z jakichś przyczyn nie zdobyli kontraktu, zostalibyśmy na łasce pani dyrektor... Większość propozycji wysuwanych przez niepubliczny zakład nie zyskała aprobaty szpitala. Nie było mowy o dzierżawieniu pomieszczeń, bo szpital miał zamiar starać się o kontrakt. Z tych samych powodów dyrekcja nie chciała nawet słyszeć o przekazaniu personelu czy choćby części dokumentacji medycznej. 2 stycznia na drzwiach gabinetów specjalistów, którzy zrezygnowali z posady w SP ZOZ, pojawiły się informacje (podpisane przez wicedyrektora do spraw administracyjnych) mówiące o tym, że poradnie będą nieczynne "w związku z porzuceniem pracy" przez personel. Obsługa rejestracji dostała absolutny zakaz udzielania jakichkolwiek informacji o tym, gdzie (poza SP ZOZ) można skorzystać z porady lekarza-specjalisty. Pacjenci nie mogli odebrać kartotek. Teraz dokumenty są wydawane, jednak pacjent musi się o nie zwrócić do dyrekcji... na piśmie. - To niedopuszczalne. Kwestie przekazywania dokumentów reguluje ustawa o SP ZOZ-ach - komentuje Bolesław Prochyra. - A co będzie, gdy dyrekcja wyjedzie na ważne spotkanie albo w niedzielę, święta lub w nocy, jeśli lekarz będzie się chciał zapoznać z dokumentacją pacjenta w wypadku nagłych zachorowań: zatruć, prób samobójczych, udarów mózgu? - pyta retorycznie. Nie ma wątpliwości, że działania dyrekcji są złośliwą represją wobec konkurencji. Nie dziwi się też tym desperackim poczynaniom. Prochyra szefował szpitalowi przez kilka lat. Dobrze wie, że specjalistyka to jedna z niewielu dziedzin, które przynoszą placówce konkretny zysk. Z środków tych można utrzymać na powierzchni lecznictwo zamknięte. Co prawda ustawa o NFZ zabrania takiego transferowania pieniędzy, jednak nie przejmuje się tym dyrektor żadnego z polskich szpitali... Wilczyńska nie chce rozmawiać z Tygodnikiem Podhalańskim, w końcu jednak godzi się na rozmowę. Rozpoczyna dramatycznie. Raz po raz deklaruje, że będzie ratować szpital do ostatniej kropli krwi. Przyznaje, że prasa dotąd podzielała jej poglądy, ale skoro rozmawiała z Prochyrą - musiała zmienić front... - Nie mogłam sobie pozwolić na stratę 1,5 miliona złotych - tłumaczy swą desperacką walkę o kontrakt. - Walczę o utrzymanie szpitala - miejsca pracy dla 350 ludzi - dodaje. Podkreśla, że utrata specjalistyki byłaby dla placówki "ciosem w plecy". Przychodnia tworzy wraz z oddziałami integralną całość. Szpital posiada własne zaplecze diagnostyczne. Gros badań wykonuje się tam na zlecenie specjalistów. Dzięki temu całodobowe utrzymywanie rentgena, laboratoriów jest wciąż "ekonomicznie uzasadnione". Dyrektor nie ma wątpliwości, że porzucając pracę, specjaliści postąpili nieuczciwie i bezprawnie. - Pierwszą formalną informację o zamiarze rezygnacji z pracy i przejęcia pracowników otrzymałam dopiero w połowie grudnia - zapewnia. Wcześniej padały na ten temat tylko niezobowiązujące sugestie. - Nie wystarczy chodzić i opowiadać po Rabce, że się odchodzi z pracy. Pan Prochyra i jego współpracownicy mogli przecież, z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia, formalnie zrezygnować z pracy. Wówczas nikt nie miałby do nich pretensji a SP ZOZ miałby czas na prawidłowe zorganizowanie pracy poradni specjalistycznych (łącznie z wydawaniem dokumentacji dla pacjentów) oraz przedstawienie w ofercie do NFZ innych lekarzy - twierdzi. - Porzucili pracę w ostatnim dniu roku, żebym drugiego stycznia pozostała bez personelu i musiała się tłumaczyć w Funduszu, dlaczego, mimo wygranego kontraktu nie mam specjalistów - sugeruje. Dodaje, że SP ZOZ już przeprowadził nabór nowej kadry. Poradnie: okulistyczna i neurologiczna zostały uruchomione. Według dyrektorki, część załogi, która odeszła z Prochyrą, jest wciąż formalnie zatrudniona w publicznym zakładzie. - Ja z nimi umów o pracę nie rozwiązałam. I na pewno tak tego nie pozostawię... Wilczyńską oburza twierdzenie poprzedniego dyrektora o tym, że dochody ze specjalistyki nie powinny finansować nierentownego lecznictwa zamkniętego. - Kto panu takich bzdur naopowiadał? - pyta retorycznie i wyjaśnia, że SP ZOZ prowadzi działalność "kompleksowo". Zatrudnieni pracownicy wykonują czynności, które przynoszą dochód całemu zakładowi. Prochyra tymczasem zaoferował NFZ przejęcie tylko najbardziej dochodowych poradni. Te mniej rentowne pozostawił publicznemu ZOZ-owi. Dyrektorka odpiera zarzuty dotyczące rzekomych utrudnień przy przekazywaniu dokumentacji. - Karty są wydawane zgodnie z procedurą zapisaną w rozporządzeniu ministra zdrowia. Każdy pacjent musi tylko zwrócić się do mnie z pisemnym podaniem, zgodnie z paragrafem 54 - tłumaczy. Sugeruje też, że lekarze - odchodząc bezprawnie - przywłaszczyli sobie część dokumentacji medycznej, a resztę pozostawili mocno nieuporządkowaną. To zresztą wpłynęło na opóźnienia w wydawaniu kartotek pacjentom. Prochyra przyznaje, że odchodząc z SP ZOZ jego pracownicy "zabezpieczyli" część dokumentacji. - Przewidywaliśmy, że w pierwszych dniach w ZOZ-ie będzie panował straszny bałagan. Zabraliśmy dokumentację najpoważniejszych przypadków. Zresztą po interwencji kartoteki natychmiast zwróciliśmy - przekonuje. Zdecydowanie dementuje natomiast sugestie o wyłącznie "ekonomicznych" motywach swych działań. - Po raz pierwszy każdy podmiot na równych warunkach mógł przedstawić swoją ofertę w NFZ. Dlaczego nie miałbym z tego skorzystać? - dziwi się.


Murzasichle aktualności | aktualności, archiwum

tygodnik

Murzasichle miasteczko
Murzasichle OnLine Odbierz pocztę Zakopiańskie Forum Dyskusyjne Zakopane OnLine

Murzasichle | historia | kultura i sztuka | galeria | komunikacja | wyciągi narciarskie | handel i usługi | gastronomia | mapka | aktualności | kontakt
Murzasichle noclegi: Pensjonaty | Ośrodki wypoczynkowe / Domy wczasowe | Pokoje Gościnne | Apartamenty | Willa | Wynajem domków
© Murzasichle 2008   

Valid HTML 4.01! Informacje RSS z Murzasichla