Murzasichle przewodnikMurzasichle OnLine
Murzasichle turystyka
Murzasichle pogoda
Murzasichle informator


   6 stycznia: noc -11°C | dzień -7°C | ciśnienie: 925 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 11 km/h północno-wschodni
   7 stycznia: noc -13°C | dzień -4°C | ciśnienie: 912 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 12 km/h zachodni
Apteka dyżurna: Zakopane ul. Kasprusie 40a, tel. 201 40 69
Salon komputerowy i serwis: ul. Nowotarska 46, tel. 2001 913


Aktualności z Murzasichla i okolic

  [27-02-2004 ] Siekierezada Był napad z siekierą w ręku, uciekają

pościg i zatrzymanie sprawcy. Tyle że Przemysław S. już jest na wolności, ofiary boją się coraz bardziej, a sąd przez dwa tygodnie będzie potwierdzał, czy napastnik nie ma wyroku w zawieszeniu. - My się po prostu boimy - mówi przerażona Grażyna Zięba. - Dziewięcioletni syn przez tydzień nie chodził do szkoły. Konieczna jest pomoc psychologa. A facet, który napadł na nas z siekierą, teraz chodzi spokojnie na wolności. - Nie ma przesłanek do zastosowania aresztu - to przestępstwo przeciw mieniu - tłumaczy prokurator Aleksander Jędryka. Niedziela, 15 lutego, około godz. 21.30. 20-letni Mariusz Zięba ma odwieźć ojca do pracy na nocną zmianę. Do lanosa zabierają jeszcze 9-letniego Denisa. Po drodze zajeżdżają na pobliska stację benzynowa po papierosy. Po chwili wracają na główną drogę i ruszają w kierunku Rabki. W pewnym momencie widzą, że jadący za nimi ciemny golf mruga światłami - kierowca włącza na przemian światła długie i mijania. W końcu cały czas oślepia. Wreszcie wyprzedza ich i jeszcze kilka innych samochodów. Jedzie jak wariat. Widzą, jak zatrzymuje się na poboczu. Gdy dojeżdżają, ciemny golf nagle wyjeżdża na lewy pas i cofa się, blokując im drogę. W ostatniej chwili zjeżdżają na pobocze. Mariusz z ojcem zdenerwowani wysiadają. Dwóch mężczyzn z volkswagena również. Jeden z nich w ręku ma siekierę. Nie zastanawiając się, z impetem wbija ją w bagażnik lanosa. - Nie bij, dziecko jest w samochodzie - zdążył krzyknąć Mariusz. W tym momencie kolejne uderzenie poszło w tylną, boczną szybę - szczęśliwie nie tę, przy której siedział dziewięciolatek. - Chciałem go odciągnąć od samochodu, zacząłem uciekać. Pobiegł za mną jakieś pięć metrów - wspomina kierowca lanosa. - Stanęliśmy naprzeciw siebie. Bałem się, że uderzy we mnie, jednak wrócił do samochodu i wbił ją z całej siły w dach, przebijając go na wylot. W tym czasie Denis zdołał uchylić drzwi i wyślizgnąć się do przydrożnego rowu. Przeczołgał się kilka metrów i pobiegł po pomoc do pobliskiego domu. Stamtąd powiadomili policję. Na drodze napastnicy zaczęli wracać w kierunku swojego pojazdu. Gdy Tadeusz Zięba krzyknął do syna, by zapamiętał numery golfa, pijany kierowca jeszcze próbował wyrwać przednią tablicę, jednak udało mu się ją tylko wygiąć. - Jeszcze próbowałem go zatrzymać - przypomina Mariusz. - Chwyciłem go przez otwarte okienko za bluzę, ale on ruszył. Biegłem kilka metrów, ale uciekł. Wsiadłem do lanosa i pojechałem za nim. Byłem w szoku. Podczas utarczki gdzieś zgubiłem klapki, siedziałem na potłuczonym szkle, wewnątrz strasznie wiało. Nie wiem, jak zmieniałem biegi, jechałem bardzo szybko. Widziałem, że golf jedzie w kierunku Chyżnego. Minąłem pierwsze skrzyżowanie, nie byłem pewny, czy czasem tu nie skręcił, ale pojechałem dalej. I zobaczyłem, jak zjeżdża na Skawę. Wjechałem za nim. Kilkadziesiąt merów dalej zobaczyłem, jak wpada do rowu. Chciał chyba nawrócić. Mnie też zarzuciło w pryzmę śniegu. Zobaczyłem, że znów wybiega z siekierą! Mariusz pobiegł do najbliższego domu. Przez telefon powiadomił ojca, gdzie jest. Ten już jechał z policjantami. Na miejscu pojawiły się cztery radiowozy. Sprawca wrzucił siekierę w śnieg. Gdy Zięba próbował zajrzeć do golfa, ten zaczął im grozić i wyzywać ich. Wtedy policjanci skuli go w kajdanki i zabrali do radiowozu. - Nie wiadomo, skąd na miejscu, jeszcze przed policją, pojawił się jakiś jeep, który chciał go wyciągnąć. Nie udało się. Potem podjechał minivan, z którego wyszło kilkunastu pijanych pasażerów. Policjanci nawet nie sprawdzili, czego chcą. Odjechali - dodaje Mariusz Dlaczego my? Ziębowie się boją. Nie wierzą w tłumaczenia, jakie pijani napastnicy złożyli policjantom. Główny sprawca, 23-letni Przemysław S. ze Skawy, przyznał się, jednak odmówił składania zeznań. Pasażer, 18-latek z Wrocławia, który ograniczył się do kopania samochodu, wyjaśnił, że kierowca lanosa ich poirytował, gdy gwałtownie zahamował. Typowy wybryk chuligański. Do takiego tłumaczenia skłania się również prokurator. - To było przestępstwo przeciwko mieniu, nie osobie - tłumaczy Aleksander Jędryka. - Nie miałem powodów, by zastosować areszt. Nie ma też groźby matactwa, bo sprawca się przyznał. Prokurator wystosuje trzy zarzuty przeciw Przemysławowi S. Za zniszczenie mienia może dostać maksymalnie do 1 roku więzienia, za jazdę po pijanemu i groźby do 2 lat. Ziębowie irytują się, że sprawca ma wyrok w zawieszeniu za inne rozboje. Jak się okazuje, tego nie da się szybko sprawdzić. - Wystosowałem już odpowiedni wniosek do sądu i czekam na kartę karną. Jeśli nie był karany, powinienem ją otrzymać do dwóch tygodni, jeśli tak - do miesiąca. Nic na to nie poradzę, takie są procedury - wyjaśnia Jędryka. Nowotarscy policjanci przyznają, że Przemysław S. był wcześniej notowany za różne wybryki, jednak nie wiedzą, czy jakaś sprawa zakończyła się wyrokiem sądowym. - To nie był wybryk chuligański. Przecież nikt w niedziel nie jeździ z siekierą pod ręką! Moja kuzynka widziała ten samochód przed swoim domem. Stał, jakby czekał na męża, i ruszył za nim. Przecież jechało wtedy tyle innych samochodów, dlaczego akurat nas sobie upatrzyli? Jak to się wszystko działo, ktoś podjechał pod nasz dom na długich światłach. Stał chwilę. Zadzwonił głuchy telefon. Odjechał. Ja się boję! - mówi z niepokojem Grażyna Ziębowa. Ziębowie próbują znaleźć jakieś wytłumaczenie. Nigdy wcześniej nie spotkali się z Przemysławem S. Wiedzą, że tamtej nocy pił w jednej z restauracji w Spytkowicach. Z tej samej restauracji dwa lata temu wyszedł inny pijany mężczyzna, wsiadł do samochodu i spowodował wypadek, w którym zginął brat Grażyny Zięby. Przed miesiącem został skazany na pięć lat więzienia. - Może przyszedł zemścić się za kolegę - zastanawiają się Ziębowie. - To raczej zbyt dalekie analogie. Moim zdaniem całe zajście ma czysto chuligański charakter - uważa prokurator Jędryka.


Murzasichle aktualności | aktualności, archiwum

tygodnik

Murzasichle miasteczko
Murzasichle OnLine Odbierz pocztę Zakopiańskie Forum Dyskusyjne Zakopane OnLine

Murzasichle | historia | kultura i sztuka | galeria | komunikacja | wyciągi narciarskie | handel i usługi | gastronomia | mapka | aktualności | kontakt
Murzasichle noclegi: Pensjonaty | Ośrodki wypoczynkowe / Domy wczasowe | Pokoje Gościnne | Apartamenty | Willa | Wynajem domków
© Murzasichle 2008   

Valid HTML 4.01! Informacje RSS z Murzasichla