| |
[27-03-2004 ] Wybuchowy gang.
5,5 kilograma amfetaminy o wartości czarnorynkowej 550 tys. zł, materiały wybuchowe, którymi można by wysadzić budynek wielkości sądeckiego ratusza, czy 15 kilogramów rtęci - wystarczyłaby do zatrucia wodociągów na całym Podhalu - przejęło sądeckie Centralne Biuro Śledcze, które rozpracowało grupę przestępczą, działającą między innymi na Orawie. Dziś (25 III) trafił do nowotarskiej prokuratury akt oskarżenia przeciwko czterem osobom. Najpoważniejsze zarzuty dotyczą Stanisława M. z Lipnicy Małej. 36-letniemu Stanisławowi M. z Lipnicy Małej Prokuratura Okręgowa postawiła aż 7 zarzutów. Razem z 35-letnim Słowakiem Romanem K. z Trsteny odpowie za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która zajmowała się obrotem bronią, materiałami wybuchowymi, narkotykami i innymi środkami odurzającymi. Obydwaj zostali zatrzymani w kwietniu zeszłego roku przed jedną z rabczańskich restauracji. Policjanci znaleźli przy nich dużą ilość narkotyków. Stanisław M. odpowie dodatkowo za sprzedaż broni - dwóch pistoletów typu CZ produkcji czeskiej oraz materiałów wybuchowych, a także za sprzedaż 5,5 kg amfetaminy, z której można przygotować aż 55 tys. działek. Tylko za ten ostatni zarzut grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Kolejny poważny zarzut, postawiony mieszkańcowi Lipnicy Małej - to przechowywanie w swoich zabudowaniach 15 kilogramów rtęci płynnej. Tak duża ilość silnie trującej substancji stwarza bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób. Za to także grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. - Tą rtęcią można by zatruć wodę we wszystkich wodociągach na Podhalu - łącznie z Zakopanem i Nowym Targiem - podkreśla Leszek Kardaszyński, naczelnik Wydziału CBŚ w Nowym Sączu. Posiadanie takiej substancji wymaga specjalnego zezwolenia. - To bardzo niebezpieczny materiał, nie można go w żaden racjonalny sposób wykorzystać - dodaje. Następne zarzuty postawione Stanisławowi M. dotyczą posiadania przez niego składnika do wytwarzania amfetaminy, tzw. prekursora, udzielania innych środków odurzających, między innymi tabletek ekstasi oraz przechowywania amunicji. Prokuratura nie chce nic powiedzieć na temat funkcji Stanisława M. w grupie przestępczej. Jednak ktoś, w czyich rękach jest amfetamina o wartości 550 tys. zł, nie może być płotką. Z kolei Słowak - Roman K. z Trsteny dodatkowo odpowie przed polskim sądem za sprzedaż broni palnej - pistoletu maszynowego z tłumikiem, który we wrześniu 2002 roku został za 5 tys. zł sprzedany w Chyżnem. Jak podkreśla Zbigniew Gabryś, szef Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, śledztwo trwało prawie rok ze względu na skomplikowany charakter sprawy. - Sprzedaż broni, amunicji, materiałów wybuchowych i środków odurzających została w śledztwie bardzo dokładnie udokumentowana - podkreśla. Postawione przez prokuraturę zarzuty dotyczą działań w okresie od sierpnia 2002 roku do kwietnia 2003, choć prokuratura podejrzewa, że grupa mogła działać już wcześniej. Narkotyki i broń sprzedawane były na terenie Orawy, Rabki i Zakopanego. Ze względu na udział świadków incognito, sprawa objęta jest częściowo tajemnicą państwową. Wiadomo, że część członków grupy przestępczej pozostaje na wolności. Broń przemycana była ze Słowacji. W samochodzie Romana K. funkcjonariusze znaleźli skrytkę w podwoziu, wykonaną specjalnie w tym celu. Nie udało się natomiast dociec, skąd pochodziła amfetamina, ani ustalić miejsca jej produkcji. Przejęte przez CBŚ materiały wybuchowe, mające bardzo silne działanie, to mieszanina trotylu, heksogenu i metalicznego glinu. Prokuratura nie wyklucza, że materiał ten mógł pochodzić z odzyskanych pocisków z II wojny światowej. Przed nowotarskim sądem stanie też żona Stanisława M. - Lucyna, której prokuratura postawiła zarzut posiadania 0,5 kilograma amfetaminy. Pod koniec listopada 2002 roku kobieta przewoziła narkotyk samochodem w czasie jednej z transakcji dokonywanych przez jej męża. Natomiast zarzut wprowadzania do obrotu środków odurzających w nieznacznych ilościach postawiono 30-letniej rabczance - Beacie N. - Rozpoznanie i rozpracowanie grupy zajmującej się tak poważnymi przestępstwami, a także zabezpieczenie takiej ilości narkotyków, materiałów wybuchowych i rtęci - to dla nas ogromny sukces. W Polsce jest niewiele takich realizacji - podkreśla Leszek Kardaszyński, szef sądeckiego Wydziału CBŚ. - To nie jest finał tej sprawy. Pracujemy nad grupą dalej - dodaje.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|