| |
[10-04-2004 ] Smutek oscypka.
Stara góralka - wciśnięta za stolikiem między płot a kiosk ruchu - stała i płakała. Trochę ze strachu, trochę z żalu. Niżej ustawili się ci, co nie zostali wylosowani. Solidarnie nielegalnie sprzedawali oscypki z jednego stoiska. Tak wyglądał pierwszy dzień obowiązywania nowego regulaminu sprzedaży oscypka na Krupówkach i chociaż był to 1 kwietnia, nikt nie żartował. Przy Krupówkach może być tylko dziesięć miejsc sprzedaży oscypka - tak mówi obowiązujące od 1 kwietnia zarządzenie burmistrza Zakopanego. Ponieważ chętnych było więcej, urzędnicy wymyślili specjalny regulamin, którego integralną częścią jest losowanie owych miejsc - na dni parzyste i nieparzyste - więc w sumie dla dwudziestu chętnych. Losowanie już się odbyło, w jego wyniku odpadła część osób sprzedających oscypki nawet po dziesięć lat, część musiała zmienić swoje stałe miejsca. Prawo handlu serkami zyskało w to miejsce kilka nowych osób. Czternaście odeszło z kwitkiem. - Następne losowanie będzie w czerwcu, każdy może wziąć w nim udział - pocieszał ich Dariusz Wysłouch, naczelnik wydziału drogownictwa. - Będzie wojna, nie damy się - odgrażali się po losowaniu przegrani, którzy zapowiedzieli protest na 1 kwietnia. W pierwszy kwietniowy dzień oscypki na Krupówkach pojawiły się wyjątkowo późno, dopiero około południa. Najstarsza ze sprzedających, do której los się uśmiechnął, stanęła jednak w swoim starym miejscu. Wciśnięta między kiosk a płot stała i płakała. - Nie stanę na nowym miejscu, nie jest moje. Boję się, jak przyjedzie straż (straż miejska - przyp. red.), ale zostanę - mówiła cicho. - Sprzedaję oscypki od czterdziestu lat i nic z tego nie rozumiem. Niżej swoje stoisko rozstawili ci, którzy odpadli w losowaniu. Pięć osób. Postanowili solidarnie zapłacić karę - na znak protestu. Nastroje nie były jednak wojownicze, raczej niepewne. - Nie wiem, co mam robić - zastanawiał się młody mężczyzna. - Mam siedmioro dzieci i małą gospodarkę. To było jedyne źródło utrzymania naszej rodziny. Jedna z kobiet z zeszytem w ręku wyliczała: - O, proszę, to nazwiska osób, które wzięły udział w losowaniu, a mają już stragany pod Gubałówką. To wbrew regulaminowi. Dyskusję przerwał przyjazd straży miejskiej pod dowództwem samego komendanta Henryka Ziemianka. - Na razie wszyscy dostaną upomnienia, jeżeli nadal będą stać - otrzymają mandaty w wysokości 500 złotych - stwierdził, a jego podwładni spisali wszystkich protestujących. - Będziecie nadal stać? - spytałam. - Chyba nie. Boimy się, że w czerwcu nie dopuszczą nas do losowania, chociaż i tak będzie to walka o jedno miejsce - padła odpowiedź. Zamieszaniu na zakopiańskiej promenadzie przyglądali się turyści i chętnie komentowali zdarzenie. - Ośmieszacie się przed całą Polską - powiedział strażnikom jeden z przyjezdnych. - Tylko w Zakopanem można kupić oscypki, ludzie specjalnie po nie przyjeżdżają, a wy podcinacie gałąź, na której siedzicie. Poza tym to ograniczenie wolnego handlu. - Paranoja - stwierdził inny. Najwięcej do powiedzenia miał elegancki poznaniak. - Przyjeżdżam tu od lat. Krupówki mają swój niepowtarzalny klimat właśnie przez to przemieszanie wielkopańskości z góralszczyzną. To może wyglądać na bałagan, ale właśnie to ma urok i po to od lat ściąga tu cała Polska i nie tylko. Można oczywiście, zaprowadzić porządek - wyrzucić malarzy, mimów, oscypki, hipisów - ale to będzie wtedy jeszcze jedna koszarowa ulica bez życia. Jak za komuny.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|