Murzasichle przewodnikMurzasichle OnLine
Murzasichle turystyka
Murzasichle pogoda
Murzasichle informator


   6 stycznia: noc -11°C | dzień -7°C | ciśnienie: 925 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 11 km/h północno-wschodni
   7 stycznia: noc -13°C | dzień -4°C | ciśnienie: 912 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 12 km/h zachodni
Apteka dyżurna: Zakopane ul. Kasprusie 40a, tel. 201 40 69
Salon komputerowy i serwis: ul. Nowotarska 46, tel. 2001 913


Aktualności z Murzasichla i okolic

  [19-04-2004 ] Myślałem, że już po mnie

Życiorys Józefa Uznańskiego, wybitnego ratownika tatrzańskiego, jest niezwykle bogaty. Wśród swoich licznych przygód górskich i przeżyć, kilka utkwiło mu głęboko w pamięci. Józek Uznański przed tygodniem ukończył 80 lat, ale nadal czuje się młody. Jak tylko pozwala mu na to czas, to jeździ na nartach. Czasem powraca myślą do wydarzeń sprzed lat. Opowiedział mi trzy swoje przygody z lawinami. - Było to przed Wielkanocą. Miałem ze Staszkiem Janikiem dyżur ratowniczy w Morskim Oku. W tym czasie zaginął w Tatrach turysta i istniało przypuszczenie, że może znajduje się w rejonie Pięciu Stawów. Ze schroniskiem w tej dolinie nie było wtedy żadnej łączności. Postanowiliśmy pójść przez Opalone i Świstówkę, tak jak biegnie szlak turystyczny. Warunki panowały dobre, śnieg był twardy i szło się po wierzchu. Bez problemu przetrawersowaliśmy Żleb Żandarmerii i dotarliśmy do Świstówki. Podeszliśmy w górę, do miejsca, gdzie jest skrót, którym teraz chodzić nie wolno. Postanowiliśmy nie wychodzić w górę, na grań, a - korzystając z dobrych warunków - pójść skrótem. Na jego końcu, na grani, widoczny był niewielki nawis śnieżny, ale sądziliśmy, że jak na niego nie wejdziemy, to nie powinien się oberwać. Staszek ruszył pierwszy, ja zostałem kilka metrów z tyłu. Nagle usłyszałem tąpnięcie. Staszek tego nie słyszał i poszedł dalej. Wrzasnąłem: - Staszek, wróć się! i biegiem wracałem, nie wiedząc, czy Staszek zdąży do mnie dobiec. Na szczęście za moment był przy mnie. Stanęliśmy w bezpiecznym miejscu i przyglądaliśmy się, jak cały śnieg ze stoku, razem z nawisem, zaczął się zsuwać w dół. Ogromna lawina wyczyściła wszystko aż do gruntu i zeszła do Doliny Roztoki. Chociaż potem przejście skrótem było bezpieczne, to jednak poszliśmy szlakiem. Tym razem nic się nikomu nie stało, ratownicy w porę zorientowali się i uniknęli niebezpieczeństwa. Następna przygoda na Kasprowym Wierchu groziła już poważniejszymi skutkami. - Z nieżyjącym już Jaśkiem Borowym miałem dyżur na Kasprowym Wierchu. Jasiek, podobnie jak ja, lubił zjeżdżać żlebami i poza trasami narciarskimi. Powiedział do mnie: Pasowałoby dziś zjechać Żlebem pod Palcem. Zgodziłem się chętnie. Co prawda w nocy spadło około 20 cm śniegu, ale wydawało nam się, że ta świeża warstwa jest ze starym śniegiem związana. Ruch narciarski w tym dniu był mały, więc postanowiliśmy zjechać. Jasiek stanął u góry i patrzył, a ja pojechałem prosto od skał w linii spadku żlebu od obserwatorium. Najpierw na tym stromym polu śnieżnym zrobiłem skręt w prawo, potem w lewo i cieszyłem się, że śnieg świetnie trzyma. Kiedy przykładałem się do następnego skrętu, nagle podcięło mi nogi i poczułem, że zsuwam się ze śniegiem w dół. Nie było gdzie uciekać. Położyło mnie i wlokło żlebem w dół. Pomyślałem, że już po mnie. W przewężeniu jest kilkumetrowy próg. Spadłem z niego i zostałem, a nade mną przewalały się masy śniegu. Wydawało mi się, że trwa to bardzo długo. Jakby mnie wtedy dalej porwało, to nie wiem, czy bym przeżył. Cały świeży śnieg wyjechał z górnej części żlebu. Jasiek, tam na górze, widząc, co się stało, wszczął alarm i organizował ekipę ratunkową. Jak śnieg znieruchomiał, to wydostałem się stamtąd o własnych siłach. Nic mi się nie stało, tylko w gardle mi zaschło, chyba ze strachu. Jasiek Borowy widząc, że żyję, doszedł do mnie i powoli zjechaliśmy do Doliny Suchej Kasprowej. Poniżej jeszcze jedna relacja Józka o lawinie spod Cubryny, w której dzięki Cyganowi - psu lawinowemu i szybkiej akcji kolegów-ratowników udało mu się przeżyć. - Kiedy miałem już Cygana, wezwano mnie na akcję poszukiwawczą razem z innymi ratownikami. W rejonie Cubryny zaginęło dwóch taterników. Wyszedłem najwyżej, prawie pod samą ścianę. W pewnym momencie coś tąpnęło i zrobiło się biało, a za moment podcięło mi nogi. Odwróciłem się twarzą w dół, bo zacząłem się zsuwać razem ze śniegiem. Przez moment pomyślałem, że to nawet dobrze, bo nie będę musiał schodzić. Ale śniegu przybywało mi na plecach. Odrzuciłem czekan, żeby się nim nie pokaleczyć i rękami broniłem się, żeby nie przekoziołkować. Po chwili zasypało mnie całego, ale na szczęście lawina zatrzymała się. Jedną rękę miałem zablokowaną, drugą mogłem poruszać. Miałem też niewielką przestrzeń wokół twarzy. Widziałem, że nade mną jest jaśniej, dlatego próbowałem tą jedną ręką dłubać w śniegu, ale z mizernym skutkiem. Mogłem oddychać, ale masy śniegu coraz bardziej mnie ściskały. Słyszałem kolegów na lawinisku. Kazek Byrcyn mówił: Pies jest, ale Ujka nie ma, trzeba go szukać. Cygana też porwała lawina, ale sam wydostał się z niej i zaraz zaczął szukać. Jak mi potem koledzy powiedzieli, podchodził do każdego z nich, obwąchał, a kiedy stwierdził, że wszyscy są, tylko mnie nie ma, to poszedł w górę lawiniska. Po chwili znowu słyszałem Kazka, który mówił: Jak Ujek nie wyjdzie sam, to go przecież Cygan znajdzie. Cygan rzeczywiście przeszedł nade mną trzy razy. Dopiero za czwartym razem, jak wskoczył w to miejsce, skąd dochodziła do mnie jasność, to śnieg się załamał, spadł na mnie i wtedy dopiero zacząłem się dusić. Cygan ściągnął mi z głowy kominiarkę, ale nie mógł się wycofać. Po chwili doszli koledzy, wyciągnęli psa, a potem zaczęli mnie odkopywać. Była to prawdopodobnie ostatnia chwila, bo lawinisko dalej pracowało, a śnieg ściskał mnie coraz bardziej. Lawiny śnieżne to jedno z największych niebezpieczeństw zagrażających turystom, alpinistom i narciarzom w górach. Warto wiedzieć o nich jak najwięcej, by właściwie ocenić sytuację lawinową i nie podejmować ryzykownych przedsięwzięć. Wielu wytrawnych i doświadczonych alpinistów pochłonęła biała śmierć.


Murzasichle aktualności | aktualności, archiwum

tygodnik

Murzasichle miasteczko
Murzasichle OnLine Odbierz pocztę Zakopiańskie Forum Dyskusyjne Zakopane OnLine

Murzasichle | historia | kultura i sztuka | galeria | komunikacja | wyciągi narciarskie | handel i usługi | gastronomia | mapka | aktualności | kontakt
Murzasichle noclegi: Pensjonaty | Ośrodki wypoczynkowe / Domy wczasowe | Pokoje Gościnne | Apartamenty | Willa | Wynajem domków
© Murzasichle 2008   

Valid HTML 4.01! Informacje RSS z Murzasichla