Murzasichle przewodnikMurzasichle OnLine
Murzasichle turystyka
Murzasichle pogoda
Murzasichle informator


   6 stycznia: noc -11°C | dzień -7°C | ciśnienie: 925 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 11 km/h północno-wschodni
   7 stycznia: noc -13°C | dzień -4°C | ciśnienie: 912 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 12 km/h zachodni
Apteka dyżurna: Zakopane ul. Kasprusie 40a, tel. 201 40 69
Salon komputerowy i serwis: ul. Nowotarska 46, tel. 2001 913


Aktualności z Murzasichla i okolic

  [15-05-2004 ] Pan Władek od sarenek

Dzieci nie oddam. Jak mi je odbierzecie, to pójdę pod Lubań i się powieszę- zapowiada Władek Gabryś. Dziećmi nazywa sarny, którymi opiekuje się od kilku lat w stworzonym przez siebie przytułku dla dzikich zwierząt. Zdaniem obrońców zwierząt i starostwa, jego schronisko przynosi sarnom więcej szkód niż pożytku. Władysław Gabryś - oryginalny staruszek z długą brodą wyróżnia się w okolicy. Ma 68 lat, jednak wygląda na znacznie więcej. Porusza się z trudem, wspierając się laską. Dziś przed komisją z miasta stara się wypaść jak najlepiej. Opowiada o sarnich zwyczajach, o swych obserwacjach i o książce, która ma być ich uwieńczeniem. Wyraźnie się ożywia, mówiąc o swoich sarenkach. - One są moim życiem, moją miłością, moją rodziną - powtarza jak nakręcony. Sierociniec dla saren istnieje w Ochotnicy od 1998 roku. Wówczas to wojewoda byłego województwa nowosądeckiego wydał formalny dokument, w którym zezwalał emerytowanemu leśniczemu Władysławowi Gabrysiowi na przetrzymywanie zwierzyny łownej na czas leczenia. Do przytułku trafiały sarny chore, okaleczone podczas prac polowych, poranione przez wałęsające się psy. Początkowo wszyscy byli zadowoleni z działalności pana Władysława. Problemy zaczęły się jakieś dwa lata temu. Jak z rękawa sypały się interwencje, że pan Władek morzy swych podopiecznych głodem, że ciągle chodzi zawiany Jeszcze w ubiegłym roku w sierocińcu żyło czternaście saren. Dziś pozostały zaledwie cztery. Wszystko przez jeden cholerny wypadek Tej zimy pan Władek poważnie zaniemógł. Pobyt w szpitalu, pogruchotana czaszka, widoczna blizna na głowie - to tylko zewnętrzne oznaki cierpienia. Gorszy cios, wycelowany w samo serce, czekał staruszka na progu domostwa. Po powrocie z leczenia dowiedział się, że w czasie jego nieobecności z obejścia zginęły sarny. Dokładnie nie wiadomo, jak to się stało. Gabrysiowej gazdówki doglądała siostra, mieszkanka nieodległej Szczawnicy. Właśnie ona któregoś ranka stwierdziła, że stare drewniane ogrodzenie przytułku przewróciło się, otwierając zwierzakom drogę na wolność. Płot mógł lec pod naporem wiatru, może zadziałała inna wyższa siła. Bo wrogów ma pan Władek we wsi niemało. Gdy Gabryś stanął przed dziurą w parkanie, o mało z niego życie nie uszło. Zdawał sobie sprawę, że dla wychowanych z człowiekiem saren (do tego okaleczonych lub schorowanych) konfrontacja z leśną rzeczywistością może się skończyć tragicznie. Głęboki śnieg utrudnia dostęp do pożywienia, uniemożliwia ucieczkę przed drapieżnikami: wilkami, bezpańskimi psami. Już rankiem następnego dnia Gabryś szedł polami u stóp Lubania, brnąc nieporadnie w głębokim śniegu. Wypytywał znajomych, leśników, myśliwych. Niektórzy z nich obserwowali rudel saren z gabrysiowego przytułku. Panu Władkowi takie spotkanie nie było jednak pisane Po kilku dniach do domu wróciły jedynie cztery wygłodzone sarny, między innymi ulubienica gospodarza - Beatka. Co stało się z resztą stada - nietrudno się domyślić. Większość zwierząt swe niespodziewane uwolnienie przypłaciła zapewne życiem. Dziś sierociniec robi świetne wrażenie. W oczy rzuca się nowe ogrodzenie na solidnej podmurówce. Działacze TOnZ, którzy bywają tu częściej, przestrzegają jednak, żeby się nie dać zwieść pozorom. Ogromny wybieg pełen soczystej trawy. Wszystkie przebywające w nim sarny są w wyśmienitej kondycji. Z deklaracji pana Władka wynika, że zwierzętom ptasiego mleka tu nie brakuje. Gdy trzeba, są leczone, przechodzą operacje. Dostają też pełnowartościowe pożywienie. W zimie pan Władysław skupuje od okolicznych gospodarzy siano i śrutę zbożową. Kiedyś w zaopatrzeniu pomagała gmina. Gdy saren ubyło, Gabryś sam zrezygnował z dotacji. - Mam tysiąc trzysta złotych emerytury. Dla mnie i saren wystarczy - podkreśla. Wiosną ubiegłego roku w zagrodzie pana Władka przyszły na świat sarnie trojaczki. - Przecież by się nie rozmnażały, gdyby im tutaj źle było - zauważa rezolutnie starszy pan. Gdy kilka miesięcy temu jedna z lokalnych gazet napisała, że sarenki Gabrysia cierpią w milczeniu, pan Władek po prostu wpadł w szał. Do dziś mu nie przeszło. Gdy tylko wspomina o artykule, to mimowolnie podnosi głos. Wciąż się odgraża, że jak będzie miał chwilę czasu, to redaktorów zaskarży. Gwałtowniej reaguje tylko wówczas, gdy ktoś napomknie o odbieraniu sarenek. Oblicze staruszka posępnieje. Pan Władek ciska laskę w kąt, zaczyna krzyczeć i kląć okropnie kląć. Szybko jednak się uspakaja, i po raz kolejny bardzo łagodnie, ze łzami w oczach perswaduje, że swych dzieci oddać, nie może - Jak mi je odbierzecie, to pójdę pod Lubań i się powieszę - mówi to z przekonaniem, wyraźnie, spokojnie, zupełnie jak przewodnik w muzeum albo nauczyciel. Jednak nowotarskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami od dłuższego już czasu konsekwentnie zabiega o to, by panu Władysławowi sarny odebrać. Obrońcy zwierząt przedstawiają swoje niepodważalne argumenty. - Prawo zabrania przetrzymywania w niewoli zdrowych dzikich zwierząt - twierdzą zgodnie obrońcy praw zwierząt. - Sarny mogą przebywać w sierocińcu tylko na czas rekonwalescencji. Wyleczone sztuki należy natychmiast wypuszczać. Tylko sarny trwale okaleczone, takie, które straciły kończyny, mogą u pana Władka zostać na stałe. Oczywiście, w żadnym wypadku nie można dopuścić do rozrodu w niewoli. Samce i samice, przynajmniej w okresie rui, należy rozdzielić - tłumaczy Jan Bednarz, lekarz weterynarii i członek władz nowotarskiego TOnZ. Alarmuje przy tym, że to, co robi pan Władek, woła o pomstę do nieba. Obrońcy zwierząt przytaczają zresztą kolejne racje, z którymi nie sposób polemizować. Choćby rzekomy przewlekły alkoholizm pana Władka a także brak zachowywania przez niego podstawowych zasad higieny. - Wszędzie panuje smród i brud - alarmuje TOnZ w pismach kierowanych do nowotarskiego starostwa. Kwestionuje też edukacyjną rolę przytułku. - Dziś można tam zobaczyć, w jaki sposób zwierzętami nie należy się zajmować - twierdzą przedstawiciele organizacji. Również urzędnicy gminy w Ochotnicy Dolnej uważają, że pan Władek powinien dać już sobie spokój z sarenkami. Wiedzą, co w trawie piszczy, bo budynek urzędu i posesję Gabrysia dzieli zaledwie kilkaset metrów. Gabryś ma już swoje lata. Jest wyniszczony. Nie potrafi sam się o siebie zatroszczyć, a co dopiero doglądać inwentarza. Do tego faktycznie lubi wyskoczyć na piwo niestety. - Pan Władek powinien wreszcie pomyśleć o sobie - konkluduje Teofila Franasowicz z urzędu gminy. Decyzja o ewentualnej likwidacji placówki należy do wydziału ochrony środowiska nowotarskiego starostwa. Urzędnicy z powiatu razem z przedstawicielami towarzystwa odwiedzili Gabrysia w zeszłym tygodniu. Twierdzą, że w konfrontacji z przepisami sprawa wydaje się prosta. W ogródku przebywają cztery zupełnie zdrowe sarny - tak ustaliła komisja. To zaś oznacza, że właściciel nie wywiązuje się z postanowień decyzji, wydanej przez wojewodę. Sarny się w niewoli mnożą, czyli pan Władek je poniekąd hoduje, co również jest sprzeczne z prawem. - Tak po prawdzie, to od razu powinniśmy cofnąć pozwolenie, a zwierzęta odesłać do ZOO. Ale przecież tu nie chodzi wyłącznie o przepisy. Nie chodzi nawet o sarny. Tu idzie przede wszystkim o człowieka - tłumaczy Waldemar Zając, szef powiatowego wydziału ochrony środowiska. Przyznaje, że sprawa jest trudna, więc i jej rozstrzygnięcia nie należy się spodziewać zbyt szybko


Murzasichle aktualności | aktualności, archiwum

tygodnik

Murzasichle miasteczko
Murzasichle OnLine Odbierz pocztę Zakopiańskie Forum Dyskusyjne Zakopane OnLine

Murzasichle | historia | kultura i sztuka | galeria | komunikacja | wyciągi narciarskie | handel i usługi | gastronomia | mapka | aktualności | kontakt
Murzasichle noclegi: Pensjonaty | Ośrodki wypoczynkowe / Domy wczasowe | Pokoje Gościnne | Apartamenty | Willa | Wynajem domków
© Murzasichle 2008   

Valid HTML 4.01! Informacje RSS z Murzasichla