| |
[04-08-2004 ] Nie-porządek publiczny
- Co mamy mówić ludziom, panie burmistrzu, gdy obwiniają nas o bałagan, brud, brak koszy, dzikie stragany, staczy - pytali radni Krzysztofa Owczarka - że nic nie możemy w tej sprawie zrobić?! Okazuje się, że wiele rzeczy, które w Zakopanem rażą, jest rzeczywiście nie do ruszenia. Powodem jest brak porozumienia między samorządowcami i niekonsekwentne prawo. Przynajmniej tak twierdzą władze miasta. Dzika zabudowa wokół Wielkiej Krokwi - smród grilla, wyszynk piwa, prowizoryczne szałasy i namioty. Zresztą tak wygląda nie tylko otoczenie słynnej skoczni, ale i wiele innych miejsc w Zakopanem. Dla wielu koszmar, dla niewielu dobry zarobek. - Proszę sprawdzić, czy te tymczasowe obiekty mają pozwolenia z urzędu miasta - ripostował Krzysztof Owczarek - to wszystko podlega starostwu i Powiatowemu Inspektoratowi Nadzoru Budowlanego. Obiekty pojawiają się niby na 120 dni, jako tymczasowe, a stoją latami. Wiceburmistrz nie szczędził też słów krytyki zakopiańskiemu sądowi i policji. Zatrzymany na nielegalnym handlu obnośnym na Krupówkach delikwent odmawia przyjęcia mandatu. Sprawa trafia do sądu, gdzie ciągnie się nawet rok, a potem zapada wyrok - symboliczny, bo sąd uznaje, że jest to niska szkodliwość czynu. Przez ten czas oskarżony dalej wędruje Krupówkami i zarabia. - To też można sprawdzić. Na dodatek są to te same osoby - mówił wiceburmistrz i daje przykład: - Żaden sprzedawca trąbek nie ma pozwolenia z urzędu na prowadzenie swojej działalności. O podobną ignorancję oskarżył Krzysztof Owczarek policję, która jego zdaniem jest zbyt mało aktywna. Radni postanowili więc zorganizować wspólne spotkanie z radnymi powiatowymi, starostą i policją, by doprowadzić do opracowania wspólnego planu naprawy.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|