Murzasichle przewodnikMurzasichle OnLine
Murzasichle turystyka
Murzasichle pogoda
Murzasichle informator


   4 grudnia: noc -4°C | dzień 4°C | ciśnienie: 900 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 6 km/h wschodni
   5 grudnia: noc 2°C | dzień 5°C | ciśnienie: 902 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 12 km/h południowo-zachodni
Apteka dyżurna: Zakopane ul. Krupówki 39, tel. 206 33 31
Salon komputerowy i serwis: ul. Nowotarska 46, tel. 2001 913


Aktualności z Murzasichla i okolic

  [04-08-2004 ] Złoty jubileusz K 2

Góra gór, której żadna inna dorównać nie może. Taką opinię o K 2, drugim co do wysokości szczycie świata, wyraził słynny himalaista niemiecki Günter Oskar Dyhrenfurth. Szczyt zachwyca swoją sylwetką, kusi alpinistów a równocześnie stawia przed nimi wysokie wymagania. O tym, że jest to szczyt bardzo trudny może świadczyć fakt, że na jego wierzchołku stanęło dopiero około 200 himalaistów, w tym tylko dwóch dwukrotnie, a zdobywanie go przypłaciło życiem ponad 50 osób. Nie udało się również wejść na niego zimą. 31 lipca mija pięćdziesiąt lat od momentu, kiedy na tej pięknej, a zarazem okrutnej górze stanęli pierwsi ludzie - Achille Compagnoni i Lino Lacedelli, uczestnicy włoskiej wyprawy kierowanej przez Ardito Desio. Prawdopodobnie pierwszym Europejczykiem, który zobaczył drugi szczyt świata był brytyjski kapitan T. G. Montgomerie, który w połowie XIX wieku prowadził ze swoją ekipą pomiary topograficzne w Karakorum. To właśnie geodetom zawdzięcza swoją dość dziwną nazwę drugi szczyt naszej planety. Ekipa dokonując pomiarów nadawała nazwy poszczególnym szczytom - K od Karakorum i kolejny numer. Tak się złożyło, że najwyższy szczyt w tej grupie górskiej otrzymał nazwę K 2, która przyjęła się w nazewnictwie górskim. Chociaż w języku balti używano nazwy Chogori, to jednak angielskie Kej Tu, łatwiejsze w wymowie, przyjęło się powszechnie. Drugi szczyt świata sięgający wysokością 8611 metrów znajduje się w głównej grani Wielkiego Pasma Karakorum, we wschodniej części Baltoro Mustagh. W jego sąsiedztwie są również pozostałe trzy ośmiotysięczniki - Broad Peak (8047m), Gasherbrum I (8068m) i Gasherbrum II (8035m). K 2 leży na granicy pakistańsko-chińskiej, a jego masyw opływają trzy lodowce: Godwin Austen, Savoia i K 2. W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat poprowadzono na szczyt dziewięcioma drogami, z których największą popularnością cieszy się droga pierwszych zdobywców, prowadząca przez Żebro Abruzzi i dalej południowo-wschodnią granią. Swój udział w podboju szczyty mają również himalaiści polscy, którzy poprowadzili na szczyt dwie trudne drogi, a niewiele brakowało im do wytyczenia drogi od strony północnej, gdyż do szczytu zabrakło tylko 200 metrów. Również zimowe próby zdobycia szczytu są dziełem Polaków. Warto wspomnieć o Bronisławie Grąbczewskim, kapitanie w służbie carskiej, który w czasie wyprawy badawczej w 1889 roku dotarł w głąb Karakorum, skąd zobaczył wspaniały szczyt przewyższający pozostałe. Dokonał jego pomiaru i wyliczył, że ma 8534 metry. Nazwał go szczytem Cesarzewicza Mikołaja, nie wiedząc o tym, że ma on już nazwę K 2. W 1861 roku Godwin Austen dotarł do podnóża K 2 od strony lodowca Baltoro i sporządził pierwszą mapę tego rejonu. Po dokonaniu uzupełniających pomiarów wyliczono, że szczyt ma 8611 metrów, zatem pomiary Grąbczewskiego niewiele różniły się od tej wysokości. Pierwsze rekonesanse alpinistyczne Anglik Oskar Eckenstein zorganizował w 1902 roku pierwszą wyprawę na K 2. Międzynarodowy zespół alpinistów dotarł do górnych partii lodowca Godwin Austen pod stoki K 2 i Broad Peaku. Wyszukiwano najdogodniejszej drogi. Zdecydowano się na północno-zachodnią grań. Wspinając się żebrem na zwornik o wysokości 6821 metrów, dotarli jedynie do wysokości 6300 metrów, po czym zrezygnowali. Weszli jeszcze na przełęcz Skyang La (6233m) i na tym wyprawę zakończono. Po siedmiu latach pojawiła się pod K 2 wyprawa włoska, prowadzona przez alpinistę Luigi Amadeo di Savoia, księcia Abruzzi. Po dotarciu pod masyw drugiej góry świata, przeprowadzono najpierw rekonesans w górnej części lodowca Godwin Austen, a także w zachodniej jego odnodze, gdzie nazwano lodowiec - Savoia. Zdecydowano się zaatakować żebro południowo-wschodnie. Na pierwszych 200 metrach założono liny poręczowe i osiągnięto wysokość około 6000 metrów. Trudności nie malały, a lin nie posiadali wiele. O pokonaniu żebra i wejściu na szczyt nie było co marzyć, więc zrezygnowali, poświęcając resztę czasu na dalszy rekonesans z lodowca Savoia. Udało im się wejść na przełęcz Savoia (6666m) i zobaczyć północno-wschodnią stronę góry, która była równie trudna. Ponownie przerzucono się na lodowiec Godwin Austen, skąd próbowano zdobyć szczyt Skyang Kangri (7544m). Dotarli tylko do wysokości około 6600 metrów. Wyprawa w drodze powrotnej zaatakowało Chogolise (7665m), na którym to szczycie alpiniści osiągnęli wysokość około 7500 metrów co było wówczas rekordem wysokości, który przetrwał kilkanaście lat. Trzy próby amerykańskie Przez prawie trzydzieści lat alpiniści nie próbowali atakować K 2. Góra według opinii uczestników poprzednich wypraw była nie do zdobycia. W 1938 roku pojawiają się u jej stóp alpiniści amerykańscy. Wyprawą kierował 25-letni Charles S. Houston, który mimo młodego wieku, miał już pewne doświadczenie górskie. Na początku Amerykanie chcieli sprawdzić możliwość wejścia od strony lodowca Savoia. Nie zdołali jednak wejść na przełęcz. Potem penetrowali rejon nad lodowcem Godwin Austen. Po kilku próbach, w tym również jeszcze raz od strony lodowca Savoia, zdecydowali ostatecznie o wyborze drogi Żebrem Abruzzi. Najtrudniejszym miejscem na tej drodze był 45-metrowy komin, który pokonał William Hous. Nad nim ustawił obóz na wysokości 6700 metrów. Następnie Charles Houston i Paul Petzold ruszyli wyżej, pokonali uskoki skalne oraz żleby i osiągnęli wysokość 7100 metrów u podstawy Czarnej Piramidy, gdzie założyli obóz VI, po czym wspięli się na turnię i doszli do skraju ramienia K 2, a nim do kulminacji na wysokości 7740 metrów. Po naradzie w bazie uczestnicy wyprawy postanowili, że o ile będzie dobra pogoda, to zaatakują szczyt zakładając jeszcze jeden obóz. Pięcioosobowa grupa szturmowa doszła do 7530 metrów gdzie założyła obóz VII. Zanocowała w nim tylko dwójka szturmowa - Houston i Petzold. Rano wyruszyli w kierunku szczytu. Pod wieczór dotarli do wysokości 7925 metrów. Byli jednak bardzo zmęczeni, musieli zrezygnować i powrócić do obozu VII. Była to zaawansowana próba zdobycia szczytu, gdyż uczestnicy tej wyprawy, dotarli do podstawy piramidy szczytowej. Droga w kierunku szczytu została rozpoznana. W następnym roku Amerykanie ponownie wyruszyli na K 2. Tym razem kierownikiem wyprawy był świetny alpinista Fritz Hermann Wiessner, Niemiec z pochodzenia. Skład ekipy nie był zbyt mocny, a w dodatku nie był zgrany. Nikt ze składu ubiegłorocznej wyprawy nie brał w niej udziału. Pogoda w Karakorum była gorsza niż przed rokiem. Obozy założono na Żebrze Abruzzi, w czym pomagało kilku wysokościowych tragarzy, którzy wspomagali dzielnie zespół szturmowy. 19 lipca wyruszyli na wysokości 7840 metrów Wiessner i Szerpa Pasang Dawa Lama. Kiedy doszli pod spiętrzający się filar, Wiessner jako bardzo dobry wspinacz, wybrał wariant skalny, ale okazało się, że trudności sięgające V stopnia były zbyt duże dla Szerpy, który odmówił dalszej wspinaczki. Byli już na wysokości około 8380 metrów. Stamtąd w nocy wycofywali się zjazdami na linie. W trakcie manipulacjami liną, obie pary raków, które były przypięte do plecaka Szerpy, poleciały w przepaść. Po północy bardzo wyczerpani dotarli do namiotu. Po jednodniowym odpoczynku na wysokości około 7900 metrów, Wiessner postanowił spróbować jeszcze raz, wybierając tym razem drugi wariant - lodowym kuluarem. Niestety, nie mieli raków, a rąbanie stopni na tej wysokości było wyczerpujące i zajmowało dużo czasu. Zawrócili z wysokości ponad 8000 metrów i po spędzeniu jeszcze jednej nocy w obozie IX, postanowili schodzić. W obozie VIII zastali tylko Wolfea, natomiast z niższych obozów wszyscy się ewakuowali i znieśli także ekwipunek. Pozostali uczestnicy wyprawy, którzy nie wierzyli w jej powodzenie, zadecydowali o odwrocie. Wiessner, Wolfe i Szerpa zeszli do obozu VII, gdzie przeczekali noc w rozdartym namiocie mając do dyspozycji tylko jeden śpiwór, który potem pozostawiono Wolfeowi, gdyż na drugi dzień nie był w stanie schodzić. 24 lipca Wiessner i Szerpa zeszli o zmroku wyczerpani do podnóża ściany. Na ratunek Wolfeowi ruszyli Jack Durrance i czwórka Szerpów, ale do obozu VII, gdzie był Wolfe, dotarło tylko trzech Szerpów - sirdar Pasang Kikuli, Pasang Kitar i Pintso. W namiocie zastali Wolfea załamanego psychicznie w stanie apatii, który o własnych siłach nie mógł się poruszać. Trójka Szerpów zeszła do obozu VI, gdzie spędziła dwa dni na skutek załamania się pogody, po czym ruszyli w górę do Wolfea. Potem wszelki ślad po nich zaginął. Szczyt pochłonął cztery ofiary. Po II wojnie Amerykanie po raz trzeci postanowili zmierzyć się z górą. W 1953 roku na czele wyprawy stanął ponownie Charles Houston. Wyprawa była dobrze wyposażona i uczestniczyli w niej czołowi alpiniści amerykańscy. Pogoda, która początkowo była dobra, pogorszyła się w drugiej połowie lipca. Szczyt atakowano tą samą drogą, co poprzednie wyprawy. Obóz VIII stanął na wysokości około 7700 metrów, gdzie zgromadzono znaczne zapasy żywności na kilkanaście dni. Dwa zespoły szturmowe oczekiwały kilka dni na poprawę pogody. Zawieja śnieżna szalała nadal, doszło do odmrożeń a jeden z uczestników grupy szturmowej, Arthur Gilkey doznał zakrzepu żylnego w nodze i ogromnie cierpiał. W tych trudnych warunkach pogodowych Robert Craig i Peter Schoening próbowali wspinać się w kierunku szczytu, ale nie osiągnęli 8000 metrów. W następnym dniu, ponieważ stan zdrowia Gilkeya uległ pogorszeniu, zaczęli schodzić do obozu VII pomagając mu w zejściu. O mało nie doszło do tragedii. Związani linami zaczęli zsuwać się po stoku. Zatrzymali się tuż nad przepaścią, asekurowani przez Schoeninga. Już o zmroku ustawiali namioty pozostawiając Gilkeya przymocowanego do dwóch czekanów na stoku. Kiedy platforma na biwak była gotowa i namioty ustawione, poszli po Gilkeya, ale nigdzie go nie było. Prawdopodobnie porwała go lawina śnieżna, której w nocy nie zauważyli. Schodzenie do bazy trwało jeszcze przy złej pogodzie pięć dni. Poważnych odmrożeń doznał również George Bell. Amerykanie znowu przegrali walkę z drugą górą świata i stracili kolejnego alpinistę. Sukces wyprawy włoskiej Włosi od kilku lat starali się o pozwolenie na zaatakownie K 2 i do wyprawy w 1954 roku przygotowywali się bardzo starannie. Na jej czele stanął 57-letni Ardito Desio, a w skład zespołu wchodzili świetni alpiniści, zawodowi przewodnicy alpejscy. Nie posiadali jednak doświadczenia himalajskiego. Wyprawa liczyła w sumie 31 uczestników, w tym 10 tragarzy wysokościowych, a karawana, która przetransportowała ekwipunek na lodowiec Baltoro liczyła aż 500 tragarzy. Podobnie jak poprzednie wyprawy amerykańskie, wybrano drogę Żebrem Abruzzi, którego pokonanie zajęło wyprawie włoskiej dość dużo czasu. Obóż VII na wysokości 7345 metrów został założony dopiero po dwóch miesiącach. 28 lipca w obozie VIII na wysokości 7627 metrów, zatrzymała się dwójka szturmowa - Achille Compagnioni i Lino Lacedelli. Do nich następnego dnia dotarła dwójka wspierająca - Walter Bonatti i Pino Gallotto, która miała donieść butle z tlenem z 7400 do obozu IX, ale czynność tę wykonali tylko Bonatti i tragarz wysokościowy Mahdi. W obozie IX, który ustawił zespół szturmowy na wysokości 8060 metrów, był tylko jeden namiot. Bonatti i Mahdi spędzili noc na tej wysokości, bez śpiworów i namiotu. Nie korzystali również z tlenu, który donieśli dla dwójki szturmowej. 31 lipca z obozu IX wyruszyli w kierunku szczytu Compagnoni i Lacedelli. Podchodzili kuluarem lodowym. W butlach skończył się tlen, założyli drugie, wspinając się mozolnie metr po metrze. Kiedy dotarli do kopuły śnieżnej sądzili, że jest to wierzchołek, ale za nią wznosił się jeszcze długi łagodny grzbiet śnieżny. Nagle grzbiet przeszedł w platformę. Wyżej nie było już nic, tylko niebo. Była godzina 18. Uścisnęli się i poklepywali po ramionach. Zrzucili z nosiłek puste butle, które pozostały na szczycie na pamiątkę pierwszego wejścia na drugi szczyt świata. Byli na wierzchołku pół godziny, filmowali i fotografowali, zdejmując przy tym rękawice. Kiedy palce zrobiły się białe i sztywne zrozumieli, że najwyższy czas rozpocząć odwrót. Przed północą dotarli do obozu VIII, gdzie zajęli się nimi Abram, Bonatti i dwaj Hunzowie. Góra gór została zdobyta. W następnych latach poprowadziło na K 2 jeszcze osiem dróg wspinaczkowych. Na szczyt wspinało się wielu najlepszych himalaistów świata, w tym wszyscy zdobywcy Korony Himalajów. Szczyt nadal jest trudny do zdobycia. Są sezony, kiedy ani jedna wyprawa nie kończy się sukcesem. W najbliższych dniach, w 50. rocznicę zdobycia szczytu, uczestnicy kilku wypraw również atakują. Czy im się powiedzie? O Polakach na K 2 napiszemy w następnym numerze. Drogi na K 2 1. Żebrem Abruzzi i granią południowo-wschodnią. Achille Compagnioni i Lino Lacedelli - 31.07.1954 2. Północno-wschodnią granią. Louis Reichardt i James Wickwire - 6.09.1978 3. Zachodnią granią. Eiho Ohtani i Nazir Sabir - 7.08.1981 4. Północną granią. Naoe Sakashita, Yukihiro Yanagishawa i Hiroshi Yoshino - 14.08.1982 5. Południową ścianą. Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski - 8.07.1986 6. Południowo-zachodnim filarem Magic Line - Wojciech Wróż, Przemysław Piasecki i Petr Božik - 3.08.1986 7. Północno-zachodnią ścianą, dalej północna granią. Hirotaka Imamura i Hideji Nazuka - 9.08.1990 8. Północno-zachodnią granią, dalej północną-zachodnią ścianą i północną granią. Pierre Béghin i Christophe Profit - 15.08 1991 9. Południowo-wschodnim filarem. Wariantem Basków do grani południowo-wschodniej. Juan Oiarzabal, Alberto Inurrategi, Félix Inurrategi, Enrique De Pablos i Juan Tomás - 24.06.1994


Murzasichle aktualności | aktualności, archiwum

tygodnik

Murzasichle miasteczko
Murzasichle OnLine Odbierz pocztę Zakopiańskie Forum Dyskusyjne Zakopane OnLine

Murzasichle | historia | kultura i sztuka | galeria | komunikacja | wyciągi narciarskie | handel i usługi | gastronomia | mapka | aktualności | kontakt
Murzasichle noclegi: Pensjonaty | Ośrodki wypoczynkowe / Domy wczasowe | Pokoje Gościnne | Apartamenty | Willa | Wynajem domków
© Murzasichle 2008   

Valid HTML 4.01! Informacje RSS z Murzasichla