| |
[10-08-2004 ] Oscypek wchodzi do Unii
Oznaczenie geograficzne, wydane przez polski Urząd Patentowy dla oscypka, żentycy, redykołki, bundzu i bryndzy - choć słono kosztowało - już w październiku będzie się nadawać tylko do kosza. Przeszło dwa lata temu o rejestrację oznaczenia geograficznego dla kilku podhalańskich produktów (oscypka, żentycy, redykołki, bundzu bryndzy) wystąpiły wspólnie starostwa: nowotarskie, tatrzańskie, żywieckie oraz Regionalny Związek Hodowców Owiec i Kóz. Ubiegłej jesieni Urząd Patentowy wydał odpowiednie świadectwo. Niedawno okazało się jednak, że zabiegi samorządowców i hodowców na niewiele się zdały. - Najpóźniej w październiku musimy złożyć kolejny wniosek, tym razem do Unii Europejskiej - tłumaczy Jan Janczy, dyrektor biura RZHOiK. Przypomina, że po tym terminie ochrona prawna produktów regionalnych po prostu wygaśnie. A wówczas dosłownie każdy będzie mógł je bezkarnie podrabiać Jakub Jasiński z biura oznaczeń geograficznych ministerstwa rolnictwa tłumaczy, że bacowie mogą wybierać między dwoma rodzajami unijnych certyfikatów. Uzyskanie Chronionej Nazwy Pochodzenia zagwarantuje, że wszystkie etapy produkcji oscypka będą się mogły odbywać wyłącznie na terenie określonym we wniosku rejestracyjnym. Mniej restrykcyjne jest świadectwo Chronione Oznaczenie Geograficzne. W tym wypadku na Podhalu musiałby się odbywać co najmniej jeden z etapów produkcji. Jasiński zwraca uwagę na różnice między dokumentem wydanym przez Urząd Patentowy a unijnymi oznaczeniami geograficznymi. - Patent służy zwykle pojedynczej firmie. Unijny certyfikat - całemu regionowi - przekonuje. Zaznacza też, że na wniosku o unijny certyfikat nie będą mogły podpisać się samorządy. - W tym wypadku przepisy są jednoznaczne. O certyfikat mogą się ubiegać wyłącznie grupy producentów - twierdzi ministerialny urzędnik. Jakie dane powinien zawierać wniosek? Dokładny opis obszaru produkcji, określenie grupy producentów, metody wytwarzania. Wszystkie te zapisy będą konfrontowane z rzeczywistym procesem produkcji. Jasiński podkreśla też, że koszty przyszłych kontroli to jedyne wydatki, które w związku z certyfikacją będą musieli pokryć bacowie. - Uzyskanie świadectwa jest zupełnie bezpłatne - dementuje pogłoski o rzekomych niebotycznych kosztach rejestracji. Zaznacza też, że certyfikat jest przyznawany raz na zawsze. Jego cofniecie jest możliwe tylko w dwóch przypadkach: na wyraźne życzenie samych producentów lub wówczas, gdy kontrolerzy stwierdzą rażące i powtarzające się odstępstwa od norm określonych we wniosku. Jan Janczy nie ma wątpliwości, że to związek będzie się ubiegał o unijny certyfikat dla owczych produktów. Zaznacza jednak, że do przygotowania wniosku powinny się włączyć również instytucje centralne. - Oscypek to nie tylko jakiś serek z Podhala. Oscypek to dobro narodowe - przekonuje. Związek wciąż nie rozstrzygnął, jaki obszar produkcji zostanie uwzględniony we wniosku. W dokumentacji, przesłanej do urzędu patentowego dwa lata temu, była mowa o trzech powiatach: nowotarskim, tatrzańskim i żywieckim. Janczy uważa, że obszar należałoby rozszerzyć. - Przecież na Ziemi Sądeckiej, Limanowskiej, w Bieszczadach, a nawet - Sudetach swe stada wypasają bacowie z Podhala - tłumaczy. Jak w takim razie powinien brzmieć zapis? - Należy wnieść zastrzeżenie, że chodzi o produkty z mleka owcy górskiej i określić obszar gór - od Jeleniej Góry po Podkarpacie - uważa dyrektor. Jak dotąd 640 produktów z 25 krajów Unii Europejskiej jest chronionych oznaczeniami regionalnymi i tradycyjnymi. 60 kolejnych czeka na certyfikację.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|