| |
[13-08-2004 ] Bliźniacy przed sądem
Ta zbrodnia przeraża nawet tych, którzy zawodowo na co dzień zajmują się tego typu przestępstwami. 30 lipca z zakopiańskiej prokuratury do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko bliźniakom K., którzy w lipcu ubiegłego roku zamordowali swoją siostrę Agatę. Grzegorz K. odpowie za zabójstwo swojej siostry, zaś Bartłomiej - za pomoc w ukrywaniu zwłok, zacieraniu śladów zabójstwa i utrudnianie przez to prowadzenia śledztwa. O zbrodni tej pisaliśmy wielokrotnie, Tygodnik Podhalański miał też swój udział we wpadce sprawców. Trójka rodzeństwa nie była w najlepszych stosunkach. Tymczasem oprócz bliskiego pokrewieństwa, Agatę i jej braci bliźniaków łączył jeszcze budynek przy ul. Kościuszki w Zakopanem, stanowiący ich współwłasność, który ze względu na wynajmowane w nim lokale stanowił pokaźne źródło dochodu. Podział pieniędzy z wynajmu był często powodem kłótni. Agata - studentka II roku architektury w Krakowie, do Zakopanego przyjeżdżała na weekendy i na wakacje, na co dzień zarządzaniem majątku zajmowali się bracia. Kolejna awantura wybuchła, kiedy Agata przyjechała do domu wieczorem 1 lipca ubiegłego roku. Tym razem poszło o kluczyki od samochodu. Po kłótni dziewczyna poszła na spotkanie ze znajomymi. Wróciła w nocy. Kiedy następnego dnia matka wychodziła z psem około g. 11 z domu, obserwując zachowanie czworonoga, była przekonana, że córka jest w swoim pokoju. Półtorej godziny później, kiedy wróciła - córki nie było, a jej pokój był zamknięty na klucz. Po jakimś czasie wrócił Bartek. Jak się później okazało, do tragedii doszło właśnie podczas 1,5-godzinnej nieobecności matki. Kiedy na drugi dzień, Agata nadal nie wracała, matka zaczęła się o nią niepokoić, szukała jej, zgłosiła też zaginięcie na policji. W połowie lipca dostała się do pokoju córki, znalazła jej dokumenty, pieniądze i ulubione kolczyki, bez których d2ziewczyna nie wychodziła z domu. Zaczęła przeczuwać, co się stało. Szczególnie, że synowie dziwnie się zachowywali - stali się nierozłączni, kazali jej się wyprowadzić, bo nagle postanowili remontować mieszkanie. 19 grudnia w Witowie zatrzymała braci straż graniczna z podejrzanymi narzędziami w samochodzie, które - jak się później okaże - posłużyły Grzegorzowi do kawałkowania zwłok. Po przekazaniu bliźniaków policji, Bartłomiej ujawnił miejsce pogrzebania zwłok swojej siostry. Okoliczności tej tragedii dokładnie opisał Grzegorz. Feralnego 2 lipca, po wyjściu matki Grzegorz spotkał się z Agatą w kuchni. Drugi bliźniak był wtedy na stadionie. Kolejna awantura, szarpanina. Grzegorz chwycił szklane naczynie, uderzył nim w głowę dziewczyny. Kiedy upadła, nałożył na jej głowę reklamówkę, zacisnął i przytrzymał aż do czasu, gdy przestała się ruszać. Potem przeniósł ciało do innego pomieszczenia, zamknął na klucz. Posprzątał. Matka po powrocie niczego nie zauważyła, kiedy znowu wyszła, powiedział bratu o tym, co się stało. Bartek chciał wezwać policję, ale Grzegorz przekonał go, że oznacza to dla niego więzienie. Namówił, by pomógł mu wywieźć ciało i zakopać. Sam, żeby utrudnić identyfikację zwłok, odciął głowę, a następnie pokawałkowane w ten sposób ciało zapakował w worki na śmieci. W Witowie zakopali tułów. Bartek stał na czatach, Grzegorz kopał. Na drugi dzień już sam pojechał na Brzeziny, zakopać głowę. Umyli samochód, usunęli i spalili parkiet z pokoju, w którym mogły zostać ślady krwi. Kiedy w grudniowym numerze TP Grzegorz przeczytał o jasnowidzu, który miał wskazać miejsce pogrzebania zwłok Agaty, wpadł w panikę. Pojechał sprawdzić, czy w miejscu, gdzie zakopał siostrę, są jakieś ślady. Mimo że ich nie znalazł, namówił brata na powrót tam w nocy, by zabrać folię, na której mogły znaleźć się ślady ich odcisków. Grzegorz odkopał ciało, zdjął folię i zasypał jeszcze raz. Bartek stał na czatach. W Witowie zatrzymała ich straż graniczna. Grzegorz przyznał się do zbrodni, także Bartek przyznał się do postawionych mu zarzutów. Pierwszemu za popełnienie morderstwa grozi od 8 lat więzienia do dożywocia łącznie, drugi może spędzić w więzieniu od 6 miesięcy do 5 lat. Bliźniacy mają dziś po 22 lata.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|