Murzasichle przewodnikMurzasichle OnLine
Murzasichle turystyka
Murzasichle pogoda
Murzasichle informator


   4 grudnia: noc -4°C | dzień 4°C | ciśnienie: 900 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 6 km/h wschodni
   5 grudnia: noc 2°C | dzień 5°C | ciśnienie: 902 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 12 km/h południowo-zachodni
Apteka dyżurna: Zakopane ul. Krupówki 39, tel. 206 33 31
Salon komputerowy i serwis: ul. Nowotarska 46, tel. 2001 913


Aktualności z Murzasichla i okolic

  [18-08-2004 ] Nadzieja umiera ostatnia

- Ja już nie mogę... - szepcze 66-letni Andrzej Kaczmarczyk, odwracając twarz w stronę okna. Do oczu napływają mu łzy. - Zawiozę ją do sanatorium i... zostawię. Niech sami sobie radzą. Ja już, k..., nie mogę - daje upust rozpaczy i bezsilności. W walce z biedą i nieludzkimi przepisami pozostał sam. W pokoju czuć niemiły zapach niemytego ciała, ze stojącego przy łóżku wiadra unosi się odór fekalii. Starszy mężczyzna, leżący na łóżku, przykryty jest brudną kołdrą. Mówi niewiele stłumionym głosem, jednak kiedy ktoś każe się mu umyć, robi się agresywny. I nikt nie jest w stanie go przekonać... Po operacji kręgosłupa pozostała mu metalowa płytka i niedowład. Unosi się z trudem, wstawanie przynosi mu ból. Gdy dwa miesiące temu jego brat, Andrzej, wezwał pogotowie, lekarz kazał zabrać Stanisława do szpitala. Tam zrobili prześwietlenie i po paru godzinach wrócili. Chorego wnieśli na noszach i położyli z powrotem na barłogu. Na drugi dzień zadzwonił telefon. Za nieuzasadnione wezwanie Kaczmarczykowie mają zapłacić 90 zł. - Z czego? Przecież on ma 300 zł zasiłku. Ja dostaję 800 na cztery osoby - kontynuuje Andrzej przechodząc do drugiego pokoju. Nieszczęście za nieszczęściem Trzeba przejść przez inny pokój, a dalej, za korytarzem - to już jakby druga część domu. Przykre zapachy jak ręką odjął, wewnątrz panuje porządek. Tu na łóżku leży druga chora. Alina, żona Andrzeja, jest częściowo sparaliżowana. - Po co o tym pisać... Tylko wstyd - protestuje kobieta, unosząc lekko głowę do góry. Po wylewie krwi do mózgu od dwóch lat jest sparaliżowana. Ma niedowład prawej strony ciała. - Panie, co on czasem wygaduje, to strach słuchać... - mówi patrząc na męża, który znów mówi coś o samobójstwie. Jakby nieszczęść było mało, dwa lata temu ich syn Jędrek miał wypadek. Przy domu chciał przyciąć deski, by były potrzebne na zajęcia w warsztacie szkoły stolarskiej. Moment nieuwagi i stracił trzy palce lewej ręki. Miał wtedy siedemnaście lat. Teraz bezskutecznie szuka pracy. Z pośredniaka - jako absolwent nigdzie dotąd nie zatrudniony - nie ma szans na żadne pieniądze. Alina dostaje 144 zł pielęgnacyjnego z pomocy społecznej, Stanisław 300, a Jędrek dostał właśnie decyzję o 80 zł zasiłku. Jest jeszcze czternastoletnia córka Joasia, która uczęszcza do gimnazjum. - Na wycieczki nie jeździ, bo nie ma za co. Też wstyd. Ale mówimy, że ma chorobę lokomocyjną... - zdradza mama. Asia przytakuje, że rzeczywiście, nie lubi podróżować. Wszystkich utrzymuje Andrzej ze swoich 800 zł emerytury. Mają jeszcze jedną krowę i starego konia. Przynajmniej mleko jest, choć i tak mało. Bo Stanisław żyje tylko na mleku. Innych pokarmów jego żołądek nie chce przyjąć. Ale czasami nie ma wyjścia - dostaje wówczas zupę, chleb. Zjada, by po chwili wlec się w kierunku ustawionego za łóżkiem wiadra. Palce zaczęły mi sztywnieć... Biała, wiązana na sznurek teczka nie kryje wielu dokumentów. Jednak ich treść kłóci się z tym, co widać dookoła. Kłują w oczy dwa słowa, przewijające się przez różne decyzje, postanowienia, odmowy - NIE NALEŻY SIĘ. Ostatnie - z czerwca - napłynęło z Warszawy. Decyzja Prezesa ZUS podpisana przez Wojciecha Grunwalda. Z urzędniczej nowomowy trudno cokolwiek zrozumieć: Do przyznania świadczenia w drodze wyjątku wszystkie przesłanki, o jakich mowa w tym przepisie, powinny być spełnione łącznie. Po ponownym rozpatrzeniu wniosku nie stwierdzono istnienia jednej z czterech przesłanek, umożliwiających pozytywne załatwienie sprawy. Z akt sprawy nie wynikają bowiem szczególne okoliczności, na skutek których nie nabyła Pani uprawnień do świadczenia ustawowego. (...) Podnoszone przez Panią trudne warunki materialne nie stanowią wystarczającego uzasadnienia do przyznania prawa do świadczenia w drodze wyjątku. Dla Kaczmarczyków to kolejny cios. Jak napisano w piśmie - cios ostateczny, bo taka też jest decyzja. Odwołać można się było tylko do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w ciągu miesiąca. - Nie mam pieniędzy na sądy - stwierdza Andrzej Kaczmarczyk. Wszystko dlatego, że w Alina sama odeszła z NZPS-u już w 1985 roku, tuż przed urodzeniem Jędrka. - Piętnaście lat przepracowała na szwalni. Kleje tam ciągle wąchała, głowa wciąż bolała. Zwolniła się i przyszła na gospodarce pomagać. O ubezpieczeniu nikt nie myślał, na moim była... - tłumaczy mąż. Pięć lat później na świat przyszła Asia. Jak skrupulatnie wyliczyli urzędnicy, dopiero osiem lat później - w 1993 roku ustał okres składkowy. Gdyby wówczas się rozchorowała miałaby szanse na rentę. Tymczasem dopiero 1997 roku przeszła operację usunięcia cysty wodnej z jamy brzusznej. Jakoś doszła do siebie, mogła dalej pracować na gospodarce, o innej pracy i tak wobec panującego bezrobocia nie mogło być mowy. W 2002 roku przeszła poważny wypadek. - Byłam sama w domu, bo wszyscy poszli do pola - wspomina. - Robiłam pranie i po prostu upadłam. Nie byłam w stanie się podnieść. Leżałam tak chyba godzinę. Czułam, że jak mi ktoś nie pomoże, to może być źle. Palce powoli zaczęły mi sztywnieć. Jak przyszli, wezwali pogotowie. Czekaliśmy następną godzinę. Może gdyby pomoc przyszła szybko, teraz chodziłabym bez problemu... Dwa miesiące później komisja lekarska uznaje Alinę za osobę trwale niezdolną do pracy, ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Karta informacyjna z centrum rehabilitacji w Reptach, do którego trafiła rok później, zawiera rozpoznanie: niedowład połowiczy ze śladową afazją, przebyty krwotok mózgowy, nadciśnienie tętnicze i reakcja depresyjna. Tej ostatniej trudno się dziwić. Ciupaga na urzędnika Sprzed domu rozciąga się wspaniały widok na położony gdzieś w dole Biały Dunajec. Do przysiółka, w którym mieszkają Kaczmarczykowie, prowadzi wąska i stroma droga. Każda wizyta w urzędzie czy u lekarza to cała wyprawa. Andrzej przeważnie musi załatwiać wszystko sam. Ma przecież na utrzymaniu, mimo 66 lat, całą rodzinę. - Może taki mój los - zastanawia się. - Ożeniłem się dopiero w wieku 48 lat. Bo wcześniej mama chorowała na raka. Straszny smród w domu panował... Ja z zespołem jeździłem za granicę, to i miałem okazję, żeby jakieś lekarstwa przywieźć. Powodziło się nam nie najgorzej. Dom stoi, nawet są kaloryfery nowe i łazienka zrobiona... Ale teraz wszystkie oszczędności poszły na życie i doktorów. Nie wiem, co mam robić. Przecież idzie zima, trzeba 2.500 zł na węgiel. I skąd je wezmę? Odłożę z tych 800 złotych? Mam dziecko sprzedać? Pasuje iść i się powiesić, bo ja już tak dłużej nie wytrzymam... - irytuje się. W Białodunajeckim Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej bezradnie rozkładają ręce - Alinie można przyznać tylko zasiłek pielęgnacyjny - 144 zł miesięcznie. - Dochody w tej rodzinie przekraczają 316 zł na osobę, bo syn oświadczył, że nie prowadzi z rodzicami gospodarstwa domowego. Więc na trzy osoby... Oczywiście, tam jest bieda. Ja to wiem, pan to wie, ale trzeba stosować się do przepisów - tłumaczy Edyta Zaborek, zastępca kierownika GOPS. Trudno znaleźć też dobre wieści w ZUS-ie. - Artykuł 83... - rozpoczyna wywód Maria Mirek, zastępca dyrektora ds. spraw emerytur i rent - mówi o możliwości przyznania świadczenia w drodze wyjątku, ale osobie, która całe życie pracowała! Warunki materialne są tylko jedną z przesłanek, przede wszystkim liczy się długość zatrudnienia... Urzędnicze tłumaczenia wydają się być logiczne i sensowne, ale tylko tam, na dole, w zaciszu gabinetu. Na przysiółku, gdzie mieszkają Kaczmarczykowie, bez względu na paragraf i kwalifikacje - szaleje beznadziejna bieda. Bo ostatnia krowa daje mało mleka, na jedzenie brakuje pieniędzy, a lekarstwa są bardzo drogie. Stanisław mruczy coś pod nosem sam do siebie, leżąc w samotności, Alina popłakuje, patrząc na podenerwowanego męża. Ten jeszcze raz z nostalgią przypomina sobie czasy, gdy tańczył w zespole. - Pasowałoby tak wziąć tę ciupagę i tak walnąć kogo z całej siły... - Proszę przysłać dokumentację, musimy się z nią zapoznać. Z tego, co słyszę, może być szansa na wywalczenie renty, ale o tym możemy porozmawiać po dokładnym rozpoznaniu sprawy - oświadcza dr Wojciech Bielicki z niedawno powstałej fundacji na rzecz osób poszkodowanych przez ZUS.


Murzasichle aktualności | aktualności, archiwum

tygodnik

Murzasichle miasteczko
Murzasichle OnLine Odbierz pocztę Zakopiańskie Forum Dyskusyjne Zakopane OnLine

Murzasichle | historia | kultura i sztuka | galeria | komunikacja | wyciągi narciarskie | handel i usługi | gastronomia | mapka | aktualności | kontakt
Murzasichle noclegi: Pensjonaty | Ośrodki wypoczynkowe / Domy wczasowe | Pokoje Gościnne | Apartamenty | Willa | Wynajem domków
© Murzasichle 2008   

Valid HTML 4.01! Informacje RSS z Murzasichla