| |
[07-09-2004 ] Pomówieni sędziowie i prokuratorzy
Niezwykły proces odbywa się w sądzie w Suchej Beskidzkiej. Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu skierowała tu akt oskarżenia przeciwko członkom Tatrzańskiego Ruchu Obywatelskiego Praworządność i jej liderowi Romanowi K. Prokurator Kazimierz Piszczek chce dowieść przed sądem, że są oni winni pomówienia zakopiańskich sędziów, prokuratorów i innych pracowników wymiaru sprawiedliwości. Sprawa dotyczy kilku pism, jakie w ciągu dwóch lat - w 2002 i 2003 roku Roman K. oraz kilku jego współpracowników kierowało do państwowych instytucji w tym m.in. ministra sprawiedliwości oraz premiera RP. Zdaniem prokuratury - nieprawdziwe treści zawarte w pismach mogły narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia określonych funkcji kilku pracowników wymiaru sprawiedliwości w Zakopanem. Wśród osób pokrzywdzonych znajdują się nazwiska czołowych zakopiańskich sędziów i prokuratorów. Z jednym wyjątkiem - zdaniem prokuratury pomówiony został także Marek K., były sekretarz PZPR, ostatni naczelnik miasta. Listę dziewięciu oskarżonych otwiera Roman K., lider i założyciel Tatrzańskiego Ruchu Obywatelskiego. Postać kontrowersyjna. Jeden z byłych kandydatów na burmistrza Zakopanego. Akt oskarżenia zawiera ponad 15 stron. Wszystkie zarzuty dotyczą treści, zawartych w pismach kierowanych do państwowych instytucji przez oskarżonych. Z lektury wynika, że Roman K. i jego ludzie nie pozostawiali suchej nitki na zakopiańskich prokuratorach i sędziach. Nie szczędzili określeń typu oszustwo, matactwo, korupcja. Pisali o różnych sprawach prowadzonych w sądzie bądź przez prokuraturę. W swoich pismach domagali się interwencji w sprawach małych, prywatnych, a także poważnych, których treść często poznali z doniesień prasowych. 30 października ubiegłego roku sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu. Wszystkim nadawcom pism postawiła zarzut z art. 212 KK, czyli zarzut pomówienia. Sprawa trafiła do sądu w Suchej Beskidzkiej. - Nie będziemy nawet zatrudniać adwokata, bo sprawa jest zbyt kuriozalna - komentuje oskarżony Roman K. - Wystarczy sprawdzić precedensową decyzję minister Piwnik, która jasno mówi, co wolno tego typu organizacjom, jak nasza. Zdecydowanie inne zdanie na ten temat mają sami pokrzywdzeni. - Ile można nami tak pomiatać? - nie kryje oburzenia jeden ze świadków w sprawie, prokurator Krzysztof K., który twierdzi, że pisma były wielokrotnie sygnowane konkretnymi nazwiskami, a nie nazwą organizacji. - Ile można znieść pomówień, oskarżeń. Są granice wytrzymałości. Gdy Roman K. pisał, że jestem taki, owaki - znosiłem to, ale gdy pisze, że jestem oszustem, robi ze mnie przestępcę - muszę się bronić. Sąd w Suchej Beskidzkiej odbył już dwa posiedzenia. W obu przypadkach nie udało mu się przesłuchać oskarżonych w sprawie. Główni oskarżeni przedstawiają zwolnienia lekarskie. Kolejną rozprawę zapowiedziano na koniec września. - Byłem chory, ale na kolejną rozprawę przyjdę - zapewnia Roman K.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|