| |
[07-09-2004 ] Fuszerka
Natalia Topolska - lokatorka jednego z mieszkań należących do zakopiańskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, przeklina chwilę, w której zgodziła się na remont. Ulatniający się od dwóch lat rakotwórczy xylamit praktycznie uniemożliwił rodzinie normalne życie. Blok nauczycielski na Olczy przy ul. Janosówka został w lipcu 2002 roku aportem przekazany miastu. Gospodarzem obiektu stało się Towarzystwo Budownictwa Społecznego. - Jeszcze w tym samym roku w budynku rozpoczął się remont, który miał podnieść standard. Remont miał polegać na usunięciu płyt paździerzowych pod podłogą, które nasączone były xylamitem. Wykonawca miał usunąć te płyty, wyczyścić i położyć wylewkę - opowiada Natalia Topolska, jedna z lokatorek. Na remont zgodziła się jako jedna z ostatnich, dopiero w październiku. Chciała, by jej syna - studenta, który jest alergikiem, w czasie remontu nie było w domu. - Kiedy już remont się skończył, zaczęła się nasza gehenna. Był listopad. Nie wiedzieliśmy, co się z nami dzieje. Przytykało nas, nie mogliśmy oddychać, dwa razy wzywaliśmy z mężem pogotowie. Okazało się, że to xylamit, buchało na łączeniach podłogi ze ścianą. Interweniowaliśmy do sanepidu, TBS-u, ale oni stwierdzili, że nic się nie dzieje - opowiada. - A my nie mogliśmy wytrzymać, na miesiąc wynajęliśmy mieszkanie. W tym czasie na własną rękę wynajęli ekipę murarską, by odkuć i wyciągnąć folię, która ich zdaniem blokowała opary, ulatniające się do mieszkania szparami między podłogą a ścianą. Okazało się, że żadnej folii nie ma, a w łączeniach zostały poupychane resztki płyty nasączonej xylamitem. Mimo że szpary, którymi mogły ulatniać się szkodliwe opary, uszczelnili silikonem, w mieszkaniu nadal nie dało się wytrzymać. - Rok temu, kiedy wybuliło panele, była u nas komisja - rzeczoznawcy, urzędnicy miejscy, przedstawiciele TBS-u, był też wykonawca. Komisja stwierdziła niedoróbki. W ostatnie wakacje, dwa lata od feralnego remontu, przeprowadzonego przez ekipę posłaną przez TBS, pani Topolska z mężem postanowili zrobić gruntowny remont - zerwać wylewki i usunąć wszystkie resztki z xylamitem. - Kiedy rozbebeszyliśmy całe mieszkanie i zobaczyliśmy, jak wykonawca spartaczył robotę, ogarnęło nas przerażenie Chciałam, żeby przedstawiciele miasta i TBS-u zobaczyli, jak wyglądał zlecony przez nich remont. Nie chcę od nich żadnych pieniędzy, chcę tylko, żeby zobaczyli, co zrobił wykonawca i wyciągnęli konsekwencje wobec niego. Ale do dziś się nie doczekałam na ich wizytę, blokują mi roboty. Mam wrażenie, że robią mi na złość albo kryją - z niewiadomych przyczyn - wykonawcę. Ta cała sprawa nadaje się do sądu - twierdzi kobieta. - Komisja nie została powołana, bo to nie leży w naszej gestii, ale w gestii TBS-u - tłumaczy Grzegorz Watycha, kierownik wydziału mieszkalnictwa zakopiańskiego urzędu miasta. - Miasto rzeczywiście sfinansowało ten remont, ale na tym się nasza rola zakończyła. To sprawa TBS-u. Poza tym nie posiadam nawet uprawnień budowlanych, żeby oceniać fachowość tych prac - zauważa Watycha. - Warto też podkreślić, że identyczne prace zostały wykonane w ośmiu mieszkaniach, a tylko u pani Natalii Topolskiej jest problem. Marek Pulnar, prezes zakopiańskiego TBS-u, przez cały tydzień (telefonowaliśmy codziennie po kilka razy) nie znalazł czasu na rozmowę z dziennikarzem.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|