| |
[17-10-2003 ] Korupcja to rak!
Szokuje mnie, gdy idę coś zjeść na Krupówki i nie dostaję paragonu. Potem dowiaduję się, że ten podatnik wykazuje sprzedaż pięciu potraw dziennie, a przy mnie je piętnaście osób - mówi nowy szef Urzędu Skarbowego w Zakopanem Jacek Obidowski w rozmowie z Jurkiem Jureckim. - Jest pan już w Zakopanem miesiąc. Jakie są pierwsze wrażenia z pracy w tutejszym urzędzie skarbowym. - Zakopane, góry - to coś wspaniałego... Dzisiaj w urzędzie sytuacja jest już opanowana. Organizm funkcjonuje, ludzie pracują. Oczywiście praca w administracji ma swoją specyfikę. W ciągu tych kilku ostatnich, trudnych miesięcy nieprawidłowości zostały wyczyszczone, najpoważniejsze niedociągnięcia naprawione. - Czy znalazł pan już mechanizm, który uchroni urząd przed powrotem do starych przyzwyczajeń? - Zasada powinna być taka - sprawdź i rozlicz! Później to kwestia właściwej dyscypliny pracy. Na przykład szef komórki organizacyjnej co miesiąc sprawdza, ile decyzji danemu pracownikowi uchyliła izba skarbowa. Chodzi tutaj o utrzymanie jakości orzecznictwa. Na podstawie tych danych można określić profesjonalizm danego pracownika skarbówki. Z czasem to rzutuje na kwestie dyscyplinarne. Na koniec pracownik musi złożyć elaborat z odpowiedzią na pytanie, co jest powodem, że tyle, a tyle podjętych przez niego decyzji zostało uchylonych. - Jakie widzi pan sposoby na uchronienie urzędu skarbowego przed korupcją? - Proste to pewnie nie jest, ale jestem młodym człowiekiem i w tym względzie optymistą. Na wszystko jest rada. Można na przykład wymieniać kontrolujących. Ci ludzie muszą też czuć nad sobą kontrolę, muszą mieć świadomość, że kiedyś zostaną sprawdzeni, musi tu występować tak zwana nieuchronność sankcji. - A zarobki w skarbówce? Czy nie zachęcają do korupcji? - To zależy od człowieka i jego osobowości. To jest też kwestia doboru kadr. W sytuacji podejrzenia o korupcję albo gdy jest już prowadzone postępowanie o korupcji, byłoby wskazane natychmiastowe wprowadzenie sankcji w stosunku do tego pracownika. Powinien on zostać zwolniony. Ale jest jeszcze Ustawa o służbie cywilnej i udowodnieniu winy. Korupcja to jest dramat. Nie wiem, jak w Małopolsce czy Galicji podchodzi się do tego problemu, może liberalniej, niż w moich stronach, ale to jest rak, który toczy życie publiczne. To jest sitwa. - Miejmy nadzieję, że w Zakopanem to już przeszłość? - Po tym wszystkim, co się tu stało, nie sądzę, żeby komuś przyszła do głowy myśl o braniu łapówek. Po tylu kontrolach! Ale jest też tak, że jeśli ktoś bierze, to ktoś daje. To działa w dwie strony. Oczywiście, wszystko jest kwestią uczciwości. Sam rozliczałem przez trzy lata duże, liczące ponad tysiąc osób przedsiębiorstwo. Wiem, co znaczy pomyłka organów skarbowych. Rozumiem to dobrze. Z drugiej jednak strony jest też taka polska cwaniacka mentalność połączona z kompletnym brakiem szacunku do państwa. Może uogólniam, ale tak jest i łatwo się tego nie wypleni. Zakładam, że tutaj - po wizycie Najwyższej Izby Kontroli - ludzie są sparaliżowani ze strachu; chcą już tylko pracować i mieć spokój. Za kilku nieuczciwych cierpi dziś cała reszta. Ale oczywiście, jeśli tylko pojawią się najdrobniejsze podejrzenia o korupcję lub niewłaściwe, nieuprzejme zachowanie wobec podatników - to są przecież nasi klienci - będą wyciągane surowe konsekwencje. - Ktoś kiedyś powiedział, że Zakopane to miejsce, gdzie wciąż obowiązują janosikowe zwyczaje. - Dziwi mnie wiele rzeczy. Na przykład gdy idę coś zjeść na Krupówki, nie dostaję paragonu. Potem dowiaduję się, że ten podatnik wykazuje sprzedaż pięciu potraw dziennie, a przy mnie je piętnaście osób. To mnie szokuje. Myślę, że znaczna część podatników tak właśnie tutaj funkcjonuje. Więc jeśli taka jest etyka przedsiębiorców - nawołuję, żeby się poprawili. Ludzie nie mogą jeszcze zrozumieć, że te pieniądze, które niosą do skarbowego, są na ich szkoły, drogi itd. - Gdy dzisiaj tak trudno o pracę, można sobie chyba pozwolić na urzędników z wyższym wykształceniem. Czy syndrom "krawcowej" w zakopiańskim urzędzie skarbowym wciąż panuje? - Ta pani nie jest już dzisiaj krawcową, ale szefową VAT. Studiuje, kształci się i dobrze pracuje. Chciałbym mieć tu samych prawników. Jak w urzędzie będą nowe miejsca pracy, będę przyjmował tylko prawników albo ekonomistów. Jest oczywiste, że był zły nabór. Ponowna kontrola izby skarbowej dowiodła, że kwestie podatków pośrednich, którymi zarządza ta "pańska krawcowa" są prowadzone właściwie, a skoro tam nie ma żadnych zastrzeżeń, nie chcę im wprowadzać bałaganu. Bardzo bym chciał mieć ludzi z wyższym wykształceniem. Chęć zmian to jednak jedna sprawa, a to możliwości, druga. Jeśli zwolnię jakiegoś kierownika, który mi ustawia robotę i dobrze funkcjonuje, to mi się potem wszystko zacznie walić. Tu pracuje 75 osób. Pracowników z wyższym wykształceniem jest 22, 13 się uczy, studiuje. (...) Oczywiście uważam, że podatkami powinien zajmować się prawnik albo ekonomista. - Jaki będzie Urząd Skarbowy w Zakopanem za dziesięć lat? - Piękny, nowy budynek przy Chramcówkach; ja będę tam dalej szefem. Dobrze wykształceni, profesjonalni pracownicy. Oczywiście, z tym się będzie wiązać jakość obsługi podatnika. O urzędzie będzie się mówić, że tam jest porządna obsługa i ludzie dysponujący dużą wiedzą merytoryczną. Z drugiej strony, nie będzie sytuacji, że na Krupówkach nikt nie będzie wystawiał paragonów. Ludziom uczciwym będziemy się zawsze dobrze kojarzyć. - Dziękuje za rozmowę. Jacek Obidowski (31 lat) jest prawnikiem. Pracował w Urzędzie Skarbowym w Bydgoszczy. Był tam oskarżycielem skarbowym. Wcześniej rozliczał podatki w Banku Pocztowym. Był też kierownikiem Urzędu Miasta w Bydgoszczy. Ma krótki staż, ale - jak sam twierdzi - obfity i raczej związany z odpowiedzialnymi funkcjami w finansach. Ma pogląd na kwestie finansów publicznych - przez dwa lata układał budżet Bydgoszczy. Ma za sobą trudny egzamin na doradcę podatkowego. Jest też prawnikiem ze zdanym egzaminem sędziowskim.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|