| |
[30-09-2004 ] Morderczy instynkt
To była szkoła zabijania. Najważniejsze jest, żeby łapać za gardło tak silnie, by przegryźć tchawicę i naczynia. Potem trzeba zostawić ofiarę i biec za następną. Bo taki jest instynkt wilka. W nocy z niedzieli na poniedziałek w Ostrowsku wataha zagryzła dwadzieścia owiec i dwie kozy. Prawdopodobnie młode uczyły się polować. To, co zastał baca, wprawiło go w osłupienie, mimo że przy owcach jest od lat. Co najmniej cztery wilki tuż przed 1 w nocy podeszły do koszara, który znajdował się zaledwie około 400 metrów od wsi. Wtedy przerażone owce stłoczyły się w przeciwległej części i napierając, zwaliły ogrodzenie. Rozpierzchły się, dzięki czemu były jeszcze łatwiejszym łupem dla drapieżników. Wilki dopadały je na rozległym obszarze - od Ostrowska po Łopuszną, od brzegów Dunajca niemal po szczyt Ostrowskiej Czuby. Ze stada liczącego około 240 sztuk zabiły 20. Ich łupem padły też dwie kozy. Dwa dni wcześniej niemal identyczna sytuacja miała miejsce w Rokicinach Podhalańskich, gdzie wilki w podobny sposób zabiły 21 owiec i 2 kozy. Być może sprawcą obydwu rzezi jest ta sama wataha. - Wilk ma bardzo duży rewir działania - tłumaczy Andrzej Głodkiewicz z nowotarskiego nadleśnictwa. - W jedną dobę może przemieścić się nawet o sto kilometrów. W Ostrowsku zaatakowały bardzo blisko wsi, co rzadko się zdarza. Moim zdaniem młode uczyły się polować, o czym świadczą tropy zwierząt w różnym wieku. W tym roku od wiosny odnotowaliśmy dziewiętnaście przypadków ataków wilków na owce. Bacowie narzekają, że wszystkiemu winien jest fakt, że wilk jest pod ochroną. Do drapieżników tych nie wolno strzelać, gdyż jeszcze niedawno były na wyginięciu. Właściciele mogą jedynie domagać się od wojewody odszkodowania za poniesione straty. Niestety, nie zawsze w budżecie wystarcza na nie pieniędzy...
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|