| |
[02-10-2004 ] Śmierć rybom
W potoku Młynówka w Chochołowie na 2-kilometrowym odcinku od zeszłego tygodnia nie ma wody. Ryby nie miały szans na przeżycie. Powodem przyblokowania przepływu wody jest remont mostu. Jak się okazało, inwestor zrobił to nielegalnie. Idąc wyschniętym korytem nietrudno natknąć się na nieżywe ryby. Piotr Klamerus tylko koło swojego domu na odcinku kilku metrów znalazł ok. 10 śniętych głowaczy. Jego sąsiad Ryszard Maryniarczyk twierdzi, że znalazł nieżywe pstrągi i ich narybek. - Pamiętam z dzieciństwa, jakie tu pstrągi pływały, potem długo ich nie było, a teraz na nowo się pojawiły. Jak zobaczyłem te śnięte ryby wczoraj, to aż mnie ścisnęło w sercu - mówi. - Jak one musiały się męczyć. - Może wystarczyło zostawić jakiś minimalny przepływ, tak, żeby to, co tam żyje, przetrwało. Musiało być jakieś wyjście - zastanawia się. Jak się okazuje, powodem zamknięcia przepływu wody w potoku jest budowa przepustu pod remontowanym mostem. - Woda będzie zamknięta na czas wykonania robót fundamentowych, jeszcze przez cały przyszły tydzień (do około 2-3 października - dop. red.) -usłyszeliśmy od Andrzeja Pocięgiela, wicedyrektora Podhalańskiego Przedsiębiorstwa Drogowo-Mostowego, wykonawcy prac. - Nie da się tych robót wykonać bez zamknięcia przepływu. My jako firma nie zrobiliśmy tego, zapytaliśmy sołtysa, czy można przyblokować wodę, a on powiedział, że nie ma problemu. Nie wiedziałem, że tam coś żyje - tłumaczy Pocięgiel. - Nie wiem, kto przyblokował wodę, my fizycznie tego nie robiliśmy - dodaje. - To jest tylko woda przeciwpożarowa, żadnych ryb w tym potoku nie ma - przekonuje Kazimierz Marduła, sołtys Chochołowa. - Jedna rybka się zawinęła i tyle szumu. Jak woda zamarza, to nie tyle ryb ginie. To jest beton, nie da się tego zrobić bez zamknięcia przepływu. Ale u nas się jeszcze ani jednej roboty nie zrobiło, żeby się nie znaleźli jacyś przeciwnicy - denerwuje się sołtys. - Przyrodnicy się znaleźli - denerwuje się. Jak się okazuje, regulacja każdego potoku, każde przyblokowanie przepływu wody powinno być zgłoszone do Polskiego Związku Wędkarzy. - Zgodnie z przepisami powinniśmy o tym wiedzieć wcześniej i uczestniczyć w tym. Kiedy woda ma być przyblokowana, odławiamy ryby i transportujemy na ten czas w bezpieczne miejsce, albo jeśli się da - robi się obejście dla wody. Nieważne, czy w potoku są dwie ryby czy dwa tysiące. Takie są przepisy - podkreśla Tadeusz Jurek, strażnik PZW i jednocześnie wiceprezes oddziału sądeckiego. - Nie mieliśmy żadnego zgłoszenia z Chochołowa. Takie zgłoszenie to obowiązek inwestora - dodaje, zapowiadając szybką interwencję w tej sprawie. Potok przepływa przez zabytkową drewnianą część wsi. Z informacji sołtysa wynika, że Młynówka stanowi źródło wody przeciwpożarowej, więc sprawdziliśmy też, czy przypadkiem brak wody nie stanowi zagrożenia w razie pożogi. Jak się jednak okazało, jest to jedno z kilku źródeł wody w razie ewentualnego pożaru. Cała wieś posiada sieć hydrantową, ważnym źródłem wody jest też oddalony o 200 metrów od miejscowości Dunajec. Z OSTATNIEJ CHWILI Interwencja Tygodnika Podhalańskiego poskutkowała kontrolą inspektorów PZW w Chochołowie, ci zaś potwierdzili fakt, że woda w potoku została zablokowana nielegalnie. - W zamian za odstąpienie od skierowania sprawy do sądu zażądaliśmy od wykonawcy robót zakupu ryb w ośrodku zarybienia pstrąga, które trafią do Chochołowa - poinformował nas Tadeusz Jurek. W środę 29 września przedsiębiorstwo, które wykonuje prace remontowe, zakupiło 1500 sztuk pstrąga. Ryby nie trafią jednak do Młynówki, ale do potoku Czarny Dunajec. Przy okazji kontroli przeprowadzonej przez wędkarzy, okazało się, że do Młynówki odprowadzane są ścieki z wielu pobliskich gospodarstw. Tylko w środę, na odcinku, który przeszli inspektorzy - naliczyli takich przyłączy dziesięć. W środę trwał dalszy ciąg kontroli. Zamierzamy przeglądnąć cały potok i sprawdzić, ile jeszcze takich nielegalnych przyłączy jest. Woda pojawi się w potoku dopiero wtedy, jak załatwimy sprawę ścieków - zapowiada Jurek.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|