| |
[14-10-2004 ] Nie oddają Redykołki
Właściciele słynnej karczmy Redykołka zalegają miastu 250 tys. zł. To zaległy czynsz. Na dodatek nie chcą oddać nieruchomości. Czy zagrozi to planowanej budowie przejścia podziemnego? Jan B. właściciel karczmy powinien oddać działkę, na której ona stoi właściwie już w ubiegłym roku, gdy skończyła się umowa dzierżawy. W tym roku wezwał go do tego wyrok sądowy, który zapadł w marcu. Właściciel karczmy jest też miastu winien pieniądze. Uzbierało się tego w sumie 250 tys. zł. Miasto już dwukrotnie próbowało odebrać swoją działkę, ale gdy przychodziła komisja na drzwiach wisiała kartka - awaria. W sąsiednich budynkach - też stojących na gruncie miejskim - poddzierżawianych przez Jana B. innym firmom, nikt nie widział gdzie jest właściciel Redykołki. Działka jest własnością miasta. Kiedyś znajdował się tutaj rynek miejski. W 1989 roku teren wydzierżawiono Związkowi Podhalan. Wtedy też pojawił się Jan B. Na placu stanęła karczma i budynek regionalny. Kłopoty pojawiły się, kiedy miasto wystąpiło o wydanie nieruchomości. Do ugody z właścicielem doprowadził ówczesny burmistrz Franciszek Bachleda Księdularz. Sprawa odżyła w roku 2002. Miasto ponownie wystąpiło o wydanie nieruchomości. Teraz odebranie terenu pod Redykołką stało się koniecznością. Wkrótce ma ruszyć budowa przejścia podziemnego prowadzącego z Krupówek pod Gubałówkę. Miasto zaciągnęło już kredyt w wysokości 200 tys. zł. na wykonanie dokumentacji i projektu. Czy kłopoty z Janem B. zablokują inwestycję?
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|