| |
[18-10-2004 ] Niech żyje Poraj
Restauracja Poraj to jedno z ostatnich miejsc dawnego Zakopanego. Teraz będzie tu telepizza - w historycznym miejscu, zabytkowym budynku. Poraj II otworzył swoje podwoje przy ul. Zamoyskiego. Serwuje rydze z patelni, kanapki z awanturką i wspomnienia. To stało się bardzo szybko. Pani Krystyna Bielawska dostała od właścicieli willi Poraj wypowiedzenie w połowie sierpnia. Negocjacji nie było. - Załamałam się - mówi - kocham tę restaurację. Dlatego porwałam się na początku lat 90. na prowadzenie jej. Wystartowałam w przetargu i zapłaciłam niebotyczną wówczas cenę 70 mln złotych. Wszyscy pukali się w czoło. Nic dziwnego, po śmierci jej założyciela i pierwszego właściciela Zenona Olbrychta, Poraj lekko podupadł. Trzeba było przywrócić mu dawną sławę. Kiedyś ustawiały się tu kolejki do wejścia, a osiem stolików przynosiło więcej podatków niż słynny Jędruś. Na ścianach wisiały obrazy Gałka i lustro z autografem Tuwima. Teraz będzie można kupić tu pizzę. Pani Krystyna przeniosła się do dawnego Borsuka. Są rydze, a na ścianach fotografie z dawnego Poraju. Legendarne Zakopane znika. Nie ma już Kmicica, Romy. W kawiarni hotelu Giewont jest Kentucky Chicken, a w Piekiełku Pizza Hut. W Wierchach - laserowa dyskoteka, w Watrze - grillowisko z posmakiem luksusu. Znikły Dziurka i Empire. W miejscu hotelu Karpowicza i Cocktail baru - bungi i smród przypalanego mięsa. Pozostała jeszcze tylko okrojona Europejska.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|