Murzasichle przewodnikMurzasichle OnLine
Murzasichle turystyka
Murzasichle pogoda
Murzasichle informator


   4 grudnia: noc -4°C | dzień 4°C | ciśnienie: 900 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 6 km/h wschodni
   5 grudnia: noc 2°C | dzień 5°C | ciśnienie: 902 hPa
      warunki biometeorologiczne obojętne
      wiatr: 12 km/h południowo-zachodni
Apteka dyżurna: Zakopane ul. Krupówki 39, tel. 206 33 31
Salon komputerowy i serwis: ul. Nowotarska 46, tel. 2001 913


Aktualności z Murzasichla i okolic

  [24-10-2003 ] Wrak samolotu w Tatrach.

Reporter Tygodnika Podhalańskiego dotarł do szczątków samolotu Li-2, który roztrzaskał się w górach w 1944 roku. Specjaliści z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie uważają odkrycie za sensację. - Najmniejsza śrubka jest dla nas bezcenna - Piotr Łopalewski, kierownik gromadzenia i opracowania zbiorów w muzeum jest w szoku. Z prędkością 240 km/h transportowy Li-2 wpada w gęste chmury. Samolot jest prawie nowy. Ma nowoczesne urządzenia nawigacyjne. Pilot patrzy na zegary. Wysokość prawie 3 kilometry. Potężne silniki wyją z mocą 2 tys. koni mechanicznych. Słowaccy żołnierze siedzą w kabinie. Mają pomóc w powstaniu. Nagła eksplozja i pilot traci panowanie nad maszyną. Jeśli w ogóle zauważa kamienną ścianę, nie ma czasu krzyknąć. Rozpędzony samolot uderza o skały tuż pod wierzchołkiem Zadniego Gerlacha. Wybuch paliwa rozrywa nitowany kadłub. Tony metalu spadają w przepaść. Jest październik 1944 roku. Ciała 24 mężczyzn przeleżą pod śniegiem rok, zanim znajdzie je słowacki leśnik. To największa katastrofa lotnicza w Tatrach. 12 października nasz reporter wraz z Markiem Marcem i Patrycją Piechutą odkopali spod śniegu szczątki wraku radzieckiego samolotu. Znaleźli między innymi jeden z półtonowych silników! To sensacyjne odkrycie. Dziesiątki, jeśli nie setki fragmentów samolotu przeleżały w Tatrach 60 lat. O wraku wspominali taternicy, nikt jednak nie powiadomił polskich specjalistów. Piotr Łopalewski, kierownik działu gromadzenia i opracowania zbiorów z Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, był bardzo poruszony wiadomością: - To ewenement! Nigdy nie słyszałem o żadnych wrakach w górach. Znalezisko jest niezwykłe! Nawet najmniejsza śrubka jest dla nas bezcenna. Szczątki samolotu rozrzucone są jednak w Dolinie Batyżowieckiej, całkowicie po stronie słowackiej. Dyrekcja krakowskiego muzeum ma zdecydować o planach ekspedycji pod Zadni Gerlach. - Musielibyśmy działać w porozumieniu ze Słowakami. Zniesienie 500-kilogramowego silnika jest kosztowne. Zagadką jest jednak to, że do tej pory wraku nie zabezpieczono. - Zawodowa etyka nakazuje nam wszystko umieścić w bezpiecznym muzeum - tłumaczy Łopalewski. O znalezisku opowiedzieliśmy także Robertowi Koprowskiemu, członkowi nowotarskiej Komisji Historii Wojskowości. Był zaskoczony: - Byliśmy pewni, że po katastrofie wszystko zostało pozbierane. Musimy dowiedzieć się, jaki dokładnie był to model, sprawdzić symbole i numery seryjne. Komisja chce również zorganizować ekspedycję w rejon katastrofy. W dolinie powyżej 2.000 m śnieg zalega od września do czerwca. Niełatwo jest więc natknąć się na szczątki maszyny. Samolot runął do Doliny Batyżowieckiej. Przednia część kadłuba zatrzymała się na skalnej półce w Walowym Żlebie. Połyskujący srebrny kształt widać przez lornetkę. 14-metrowe skrzydło razem z gondolą silnikową spadło niżej. Od miesiąca blacha przywalona jest grubą warstwą nawianego śniegu. Siła uderzenia odrzuciła jedenastocylindrowy silnik kilkadziesiąt metrów dalej, do doliny. Tam właśnie go znaleźliśmy. W pobliżu jest kilka innych metalowych części i urządzeń, w tym półokrągły kawał blachy, który przypomina fragment klapy podwozia. Nie ma jednak trójramiennego śmigła. Reszta rozsiana jest między głazami i kamieniami na powierzchni kilkuset metrów kwadratowych. Są tu nawet gumowe uszczelki. Taternicy, którzy odwiedzają Dolinę Batyżowiecką latem, mówią o przedmiotach osobistych członków załogi. Samolot to najprawdopodobniej transportowy Li-2 - 10-tonowa maszyna produkcji radzieckiej, nazywana przez polskich pilotów "Lidka". Jednak według relacji Igora Benko, uczestnika ekspedycji pod Gerlach z 1945 roku, śledztwo prowadzone wtedy wykazało, że jest to jeden z amerykańskich Douglasów C-47, który zaginął późną jesienią 1944 roku. Dowodem ma tu być numer seryjny maszyny: 184 14 808, odpisany ze szczątków. Li-2 wykonano na licencji Douglasa. Oba samoloty są do siebie bardzo podobne. Ich zasięg to 2600 km. Mogły lecieć bez przerwy z Moskwy do Londynu. Wznosząc się na blisko 6 tys. metrów, pozostawiały wierzchołek Mont Blanc kilometr poniżej. Jak więc doszło do katastrofy nowoczesnego na owe czasy samolotu? Udało nam się dotrzeć do informacji, że maszyna z 24 osobami na pokładzie wystartowała z polowego lotniska w Iwoniczu pod Krosnem 9 października 1944 r. tuż po zmroku. W akcji wzięło udział kilka samolotów. Pilot, podpułkownik Buchłatow, otrzymał rozkaz przerzucenia 21 słowackich żołnierzy na tyły frontu. Mieli oni wspomóc partyzantów. Fatalne warunki pogodowe uniemożliwiły desant. Maszyny wróciły do Iwonicza. Brakowało samolotu Buchłatowa. Li-2 (C-47) miał poważną awarię silnika. Motor eksplodował nad Doliną Smoczą, gdzie później odnaleziono jego fragment. Samolot był prawdopodobnie przeładowany amunicją i bronią. Lot odbywał się nocą, przy gęstych, niskich chmurach. Dodatkowo po zawietrznej stronie grani tatrzańskiej często powstają silne turbulencje. Uszkodzony samolot, pchany do dołu masą zstępującego powietrza, uderzył w Zadni Gerlach. Maszyna eksplodowała 80 metrów pod granią. Siła uderzenia była tak wielka, że niektóre drobne szczątki przeleciały nad wierzchołkiem w stronę Doliny Wielickiej. Na wrak Li-2 (C-47) natrafił słowacki leśnik, Dziadoń, w maju 1945 r. Odnalazł porozrywane ciała pasażerów i załogi, kabinę oraz potężny statecznik. Zwłoki jednego z żołnierzy były w pozycji półsiedzącej, co sugeruje, że przeżył katastrofę. Dziadoń, ze strachu, o znalezisku nikomu nie powiedział - bał się reakcji komunistycznych władz. Trzy miesiące później ciała zauważyli polscy taternicy - Zbigniew Korosadowicz i Tadeusz Orłowski, którzy zawiadomili gospodarza chaty Zamkovskeho. Ten zaś informację przekazał żandarmom, którzy wyruszyli natychmiast ze Starego Smokowca. 24 ciała zniesiono dopiero w lipcu 1946 roku, po jednej nieudanej wyprawie poszukiwawczej. Wszystkich pochowano na cmentarzu w Gerlachowie, spiskiej wiosce. Szczątki samolotu z okresu II wojny światowej to ogromna gratka dla badaczy. Od ponad 30 lat starają się oni bezskutecznie zlokalizować wrak innej maszyny - amerykańskiego bombowca B-17, czyli Latającej Fortecy. Samolot, po walce z niemieckimi Messerschittami nad Babią Górą, miał rozbić się w okolicach Czarnego Dunajca. Najtragiczniejsza powojenna katastrofa lotnicza w Tatrach miała miejsce na Słowacji: w 1979 r. śmigłowiec Mi-8 rozbił się w Dolinie Młynickiej. Zginęło 7 osób. W latach 80. śmigłowiec przygniótł ratownika w Dolinie Staroleśnej. W roku 1994, podczas akcji ratunkowej, polski helikopter Sokół runął do Doliny Olczyskiej. Zginęła cała czteroosobowa załoga. Latem 1998 r. na teren Wojskowego Ośrodka na Groniku spadł śmigłowiec Mi-24., załoga i pasażerowie zostali ranni. O katastrofie opowiedział mi Marek Marzec, który zaprowadził mnie też na miejsce. Radą i wiedzą przy zbieraniu informacji służył Apoloniusz Rajwa. Obu Panom serdecznie dziękuję.


Murzasichle aktualności | aktualności, archiwum

tygodnik

Murzasichle miasteczko
Murzasichle OnLine Odbierz pocztę Zakopiańskie Forum Dyskusyjne Zakopane OnLine

Murzasichle | historia | kultura i sztuka | galeria | komunikacja | wyciągi narciarskie | handel i usługi | gastronomia | mapka | aktualności | kontakt
Murzasichle noclegi: Pensjonaty | Ośrodki wypoczynkowe / Domy wczasowe | Pokoje Gościnne | Apartamenty | Willa | Wynajem domków
© Murzasichle 2008   

Valid HTML 4.01! Informacje RSS z Murzasichla