| |
[25-10-2004 ] TATRY nr 4
Nowy numer kwartalnika wydawanego przez TPN już jest. Ponad sto stron lektury dla miłośników Tatr i tatrzańskiej przyrody za 9.90 zł. Warto czy nie - ja sięgam po pismo ochoczo. TATRY przekartkowałem szybko na 91 stronę. W tekście Furman nie doleciał Zbigniew Ładygin pisze o katastrofie radzieckiego samolotu Li-2, który w październiku 1944 r. z 24 osobami na pokładzie uderzył w zachodnią ścianę Zachodniego Gierlachu. Nikt nie miał szans przeżyć. Przy zbieraniu informacji Ładygin wykonał ogromną pracę: dotarł do unikatowych materiałów archiwalnych na Słowacji i rozpracował temat z detektywistycznym zacięciem. Razem z Markiem Grocholskim, redaktorem naczelnym pisma (widać go na fotografii na str. 93 - siedzi z mapą), zawędrował do Doliny Batyżowieckiej, gdzie do dziś leżą szczątki maszyny. Pojechał też na cmentarz w słowackim Gierlachowie, na którym pochowano ofiary wypadku. Tekst uzupełniają informacje o słowackim powstaniu narodowym, archiwalne i współczesne fotografie. Aż 30 stron nowych TATR przeznaczono na złoty jubileusz Tatrzańskiego Parku Narodowego. Znalazł się tutaj, jak piszą redaktorzy, szeroki i pełniejszy zarys dziejów ochrony Tatr od czasów najdawniejszych po dzień dzisiejszy. Adam Liberak i Marek Grocholski rozmawiają także z Leonem Niedzielskim, dyrektorem TPN w latach 1972-90. Dowiadujemy się m.in., że w ówczesny premier Józef Cyrankiewicz tak zachłysnął się widokiem wokół Morskiego Oka, że zażyczył tu sobie ośrodek wypoczynkowy. Oczywiście, w TATRACH jak zwykle dużo fotografii - blisko 100. I chociaż wiele tu tatrzańskich widoków, na mnie wrażenie robi zdjęcie Marcina Józefowicza - 21 lipca sfotografował piorun, który poraził turystów pod wierzchołkiem Giewontu (s. 24). Magiczna jest też babiogórska knieja na fotografii Janusza Fijaka (s. 15). Zapałem zarażają dziarscy turyści, maszerujący Doliną Chochołowską we wczesnych latach 50. (s. 53), moment ten uchwycił Władysław Werner. Zaś Zbigniew Krzan w Australii przepłoszył stado kangurów. Dowód znajduje się na s. 37. Tak więc warto czy nie - ja już odkładam na następne grudniowe TATRY, choć przyznam w sekrecie, że nr 4 dostałem w prezencie.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|