| |
[24-10-2003 ] Po co komu magister.
Jerzy Zacharko, wiceburmistrz Zakopanego, z wykształcenia jest technikiem budowy instrumentów lutniczych. Studiów nie ma też wiceburmistrz Rabki ani wicewójtowie - w gminie Nowy Targ, Rabce i Krościenku. Urzędnicy samorządowi na Podhalu są źle wykształceni, tymczasem absolwenci wyższych uczelni mają znikome szanse na zatrudnienie. Technik Zacharko nadzoruje działalność szkół podstawowych oraz gimnazjów w stolicy Tatr. Według burmistrza Piotra Bąka, jego zastępca został wybrany na stanowisko nie ze względu na wykształcenie, ale doświadczenie. - Owszem, w Zakopanem jest wiele osób posiadających wyższe wykształcenie, jednakże wybrałem pana Zacharkę, doceniając jego szerokie kompetencje - przekonuje burmistrz Zakopanego. Burmistrz Rabki Antoni Rapacz zaraz po objęciu stanowiska zapowiadał wręcz, że w magistracie tam, gdzie to będzie możliwe, zastąpi urzędników z wykształceniem wyższym - osobami, które szybciej zakończyły swoją edukację. Tłumaczył to potrzebą oszczędności. Dziś się z tego wycofuje, sam chwali się, że wkrótce zostanie magistrem ekonomii. Rapacz zasłynął z pomocy byłym wójtom, którzy w jego urzędzie znajdywali etaty. Kazimierz Dzielski z Czarnego Dunajca (absolwent studium oligofrenopedagogiki) pełni funkcję pełnomocnika burmistrza ds. pozyskiwania środków pozabudżetowych. Marek Wierzba, były wójt Spytkowic (wykształcenie średnie ogólnokształcące, obecnie student drugiego roku stosunków europejskich w Szkole Lingwistycznej w Częstochowie), jest prezesem zakładu wodociągów i kanalizacji. - Dzielski nie ma wykształcenia, ale ma kontakty, a Wierzba studiuje - podkreśla. Wykształcenia wyższego nie ma też wiceburmistrz Rabki Tadeusz Wójciak. Rewolucji w urzędniczej kadrze dokonał w tym roku także wójt Jabłonki. Zwolnił dyrektora Orawskiego Centrum Kultury i Sportu, który miał wyższe wykształcenie, zastępując go osobą po maturze. - W warunkach naszego konkursu zarówno za pierwszym, jak i drugim razem nie było zapisu, że osoba ubiegająca się o to stanowisko musi mieć wyższe wykształcenie - tłumaczy Bożena Jarosz, sekretarz Urzędu Gminy w Jabłonce. - W Ustawie o samorządach nie ma takiego zapisu. Nowy dyrektor ma zrobioną maturę i to wystarcza, nie pamiętam, czy skończył szkołę w kierunku związanym z kulturą - dodaje. W gminie Nowy Targ bez wyższego wykształcenia jest nie tylko zastępca wójta - Stanisław Szeliga, tytułem magistra nie może się pochwalić skarbnik - Józefa Bryniarska. Natomiast sam wójt - Jan Smarduch, choć rządzi w gminie trzecią kadencję, dopiero w tym roku bronić będzie pracy magisterskiej z politologii - stosunków międzynarodowych na Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jak sam twierdzi, po kilkunastu latach pracy w samorządzenie doszedł do wniosku, że wykształcenie w tym kierunku jest doskonałą inwestycją. Pozwoli mu lepiej współpracować z mieszkańcami gminy i nie tylko. - Dawniej średnie wykształcenie wystarczało, dziś jest inaczej. W naszym urzędzie przez lata nie zmieniła się kadra, mamy osoby, które przepracowały nawet 20-25 lat na swoich stanowiskach. Trudno powiedzieć, czy lepiej jest, gdy osoba ma wiedzę, czy doświadczenie. Wyższe wykształcenie nie jest gwarancją tego, że ktoś nadaje się do pracy w administracji - twierdzi Smarduch. - Z kolei osoby z dłuższym stażem, ale bez tytułu magistra - mogą popadać w rutynę i pracować nieefektywnie. Wyższego wykształcenia nie ma wicewójt i skarbnik w Krościenku. Pierwszy studiuje turystykę, drugi - ekonomię. Dobrze się sprzedać Prawie we wszystkich urzędach na Podhalu wśród urzędników dominuje średnie wykształcenie. Najlepiej wykształceni są pracownicy Urzędu Miasta w Nowym Targu, gdzie aż 60% osób jest po studiach. Niewiele gorzej - mimo zapowiedzi burmistrza - jest w Rabce (53% osób z wykształceniem wyższym), w Kościelisku (54%) oraz w Starostwie Tatrzańskim (54%). Tymczasem podań magistrów szukających zatrudnienia - nie brakuje. W powiecie nowotarskim w ciągu pół roku wpłynęło ich aż 89, a w Szczawnicy 16. - Jest dużo podań absolwentów kierunku zarządzania, mało osób, które mogłyby samodzielnie wykonywać funkcje, np. w budownictwie - twierdzi Bronisław Bublik, sekretarz nowotarskiego starostwa. - A takie właśnie osoby są nam potrzebne. Spośród wszystkich szukających pracy w starostwie niewiele osób może liczyć na zatrudnienie. W ciągu ostatnich lat przyjęliśmy zaledwie kilku nowych pracowników. Obecnie nie mamy wolnych miejsc pracy. W gminach brakuje nowych miejsc pracy, jednak chętnie przyjmowani są do urzędów absolwenci na staż. Wtedy koszty ich zatrudnienia pokrywa Powiatowy Urząd Pracy. Młodzi ludzie zazwyczaj są przyjmowani na okres pół roku lub roku. Po okresie przyuczenia włodarze gmin zazwyczaj dziękują za współpracę młodym osobom, by po kilku tygodniach przyjąć kolejnych stażystów. - Obecnie jest u nas czterech stażystów - informuje Stanisława Szołtysek, sekretarz Szczawnicy. - Raczej z żadną z tych osób nie zostanie przez nas podpisana umowa o pracę. Przychodzą do nas różni młodzi ludzie. Z niektórymi trudno się nam rozstać. Są jednak i takie osoby, które zupełnie się nie nadają do pracy w administracji. Wydaje mi się, że część magistrów nie potrafi dobrze sprzedać swoich umiejętności. Nie są należycie przygotowani - twierdzi. Kształć się za swoje Część urzędników po otrzymaniu etatu zaczyna się dokształcać. Po uzyskaniu tytułu magistra mogą oni liczyć na podwyżkę. Wiadomo, urzędy, które zatrudniają osoby ze średnim wykształceniem, ponoszą mniejsze koszty. - Osoby przyjęte po szkole średniej, kiedy rozpoczynają u nas pracę, wiedzą, czego chcą i jak się powinny kształcić - przekonuje sekretarz nowotarskiego powiatu Bronisław Bublik. - Wybierają studia, które są im niezbędne do wypełnianiu swoich obowiązków. W Rabce obecnie dokształca się pięć osób, w Spytkowicach cztery, a w Czorsztynie - sześć. W nowotarskim starostwie jedna z pracownic jest w trakcie studiów doktoranckich na prawie. Niektórzy z zatrudnionych w urzędach magistrów dodatkowo kończą studia podyplomowe, niezbędne do wykonywania pracy. Większość z nich opłaca je z własnej kieszeni. Nieliczni mają dofinansowanie ze strony gminy. Takie wsparcie finansowe zapewnił swoim podwładnym burmistrz Nowego Targu oraz wójtowie w Rabie Wyżnej i Spytkowicach. W nowotarskim magistracie z miejskiego budżetu na zdobycie dodatkowej wiedzy dla trzech pracowników wydano w ostatnim okresie prawie 10 tys. zł. Podobnie było w Rabie Wyżnej. W Spytkowicach gmina dopłaca jednemu pracownikowi 700 zł do każdego semestru studiów. W pozostałych gminach osoby w trakcie dokształcania mogą liczyć jedynie na 24-dniowy urlop szkolny. - Zmieniają się ustawy, w związku z tym istnieje ciągła potrzeba dokształcania pracowników urzędu - przekonuje Marek Fryźlewicz, burmistrz Nowego Targu. - Dziś w przedbiegach odpadają osoby ubiegające się o pracę w naszym urzędzie bez tytułu magistra - dodaje. Do tej pory nie ma jasnej interpretacji rozporządzenia rady ministrów o "wymaganiach kwalifikacyjnych pracowników samorządowych", które zostało wydane pod koniec ubiegłego roku. W niektórych przypadkach podjęto jednak stanowcze kroki (o decyzji wrocławskiego sądu dotyczącego wykształcenia wiceburmistrza piszemy obok). Jedno jest pewne, od przyszłych wyborów samorządowych powoływani przez włodarzy gmin - zastępcy wójtów, burmistrzów, skarbnicy oraz sekretarze będą musieli posiadać wyższe wykształcenie. Wykształcenie pracowników administracyjnych urzędów gmin w powiecie nowotarskim Starostwo Nowotarskie podyplomowe - 5 osób wyższe magisterskie - 40 osób wyższe zawodowe i licencjackie - 20 osób policealne - 10 osób średnie - 27 osób Szczawnica wyższe - 8 osób średnie - 28 osób Rabka wyższe - 23 osoby średnie - 20 osób miasto Nowy Targ wyższe - 43 osoby średnie - 29 osób studia zaoczne - 1 osoba - urlop 28 dni studia podyplomowe -3 osoby gmina Nowy Targ wyższe - 12 osób średnie - 28 osób zasadnicze - 2 osoby Spytkowice wyższe - 8 osób średnie - 11 osób w trakcie studiów - 4 osoby (1 osoba dopłata do czesnego 700 zł na semestr, 3 - urlop szkolny płatny 24-dniowy w ciągu roku, tj. równowartość pensji) Raba Wyżna wyższe mgr inż. - 3 osoby wyższe mgr - 4 osoby wyższe inż. - 1 osoba wyższe licencjat - 2 osoby studium policealne - 4 osoby średnie - 20 osób zawodowe - 1 osoba podstawowe - 1 osoba Czorsztyn wyższe - 7 osób średnie - 14 osób (z czego 6 osób studiuje) zawodowe - 3 osoby (obsługa) Ochotnica Dolna średnie - 17 osób (w tym 3 pracowników studiuje), wyższe - 4 osoby Jabłonka wyższe - 14 osób średnie - 20 osób zawodowe - 1osoba podstawowe - 2 osoby Krościenko wyższe - 4 osoby studiujący - 4 osoby średnie - 14 osób podstawowe - 1 osoba Łapsze Niżne wyższe - 5 osób średnie - 17 osób Czarny Dunajec wyższe - 9 osób średnie - 22 osoby podstawowe - 3 osoby Szaflary wyższe - 10 osób średnie - 12 osób Wykształcenie pracowników urzędów gmin w powiecie tatrzańskim Starostwo Tatrzańskie wyższe - 37 osób średnie - 28 osób zawodowe - 2 osoby podstawowe - 1 osoba Zakopane wyższe - 51 osób policealne - 3 osoby średnie - 57 osób zasadnicze zawodowe - 5 osób podstawowe - 6 osób Kościelisko wyższe - 13 osób średnie - 11 osób Bukowina Tatrzańska Wyższe - 9 osób średnie - 14 osób Nikt się nie dokształca. Biały Dunajec wyższe - 6 osób średnie - 13 osób podstawowe - 1 osoba Poronin wyższe - 12 osób, w tym wyższe zawodowe - 3 osoby średnie - 15 osób zawodowe - 4 osoby podstawowe - 3 osoby Aneta Derkacz Brak wykształcenia nie oznacza, że ktoś jest gorszym pracownikiem. Jednak w dzisiejszych czasach tak niski procent osób wykształconych wśród urzędników samorządowych, a tym bardziej wśród tych, którzy kierują urzędami, to po prostu wstyd. Zwłaszcza że gospodarują naszymi pieniędzmi. Może w mniejszych środowiskach, w gminach wiejskich - rzeczywiście trudniej znaleźć fachowców z odpowiednim wykształceniem. Ale trudno uwierzyć, że znalezienie osoby wykształconej i jednocześnie doświadczonej - może być problemem dla burmistrza Zakopanego czy Rabki. A może dzieje się tak po prostu dlatego, że naszym notablom nie zależy na takich osobach, bo tak naprawdę głównym kryterium jest kumoterstwo.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|