| |
[02-10-2004 ] Niewidzialne jaja
Trzech miejskich strażników zgodnie zeznało przed sądem, że nie widzieli, jak Dariusz W., naczelnik wydziału transportu w zakopiańskim urzędzie miasta, został obrzucony jajkami przez busiarzy. O taki właśnie atak oskarżony jest jeden z przewoźników - Jerzy W. Zgodnie z aktem oskarżenia, Jerzemu W. zarzuca się naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. Grozi za to kara nawet do trzech lat więzienia. Do incydentu miało dojść w styczniu tego roku. Wtedy na polecenie władz miasta pracownicy miejskiej spółki Tesko próbowali postawić przy busiarskiej zatoce pod barem Fis znak zakazu wjazdu. Kilkudziesięciu busiarzy udaremniło te starania. Na miejsce przybyli strażnicy miejscy oraz naczelnik Dariusz W. Po kilku minutach ostrej wymiany zdań urzędnik poszedł na policję i wtedy miał zostać obrzucony jajkami. Takiej wersji nie potwierdzają jednak zeznawania strażników miejskich. - Nie patrzyłem, nie widziałem, nie słyszałem - zeznał strażnik Wojciech K. Podobnie twierdzili pozostali, mówiąc, że o jajkach dowiedzieli się dopiero później, w urzędzie, a na miejscu w ogóle nie widzieli Jerzego W. Nie słyszeli też żadnych wulgarnych słów. Taką wersję potwierdził również pracownik firmy Tesko Robert G. W czasie poprzedniej rozprawy przedstawiciel busiarzy Jerzy W. nie przyznał się do winy. Stwierdził, że gdy powstało całe zamieszanie, pił kawę z kolegami w pobliskim barze. Inaczej sprawę przedstawił urzędnik Dariusz W. Zgodnie z jego zeznaniami, busiarze obrzucili go wulgarnymi wyzwiskami, a Jerzy W. i kilku innych rzuciło w jego stronę jajkami. Kolejna rozprawa odbędzie się w grudniu.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|