| |
[02-10-2004 ] W cieniu Osterwy
Szczyty Tatr wznosiły się ponad morzem chmur, które wypełniało kotliny. Symboliczny Cmentarz przy Popradzkim Stawie krył się jeszcze w cieniu Osterwy, natomiast cała Grań Baszt i górne piętra Doliny Mięguszowieckiej były już skąpane w słońcu. Wysoko w żlebach ślady świeżego śniegu, a w dolinie absolutna cisza, bez szmeru wiatru. Taką wspaniałą oprawę miały w ubiegłą sobotę uroczystości na Symbolicznym Cmentarzu, upamiętniające tegoroczne ofiary Tatr. Od schroniska przy Popradzkim Stawie wąską ścieżką tuż nad jeziorem podążają ludzie do limbowego gaju, porastającego głazy u stóp Osterwy. Słychać już z oddali głos sygnaturki, wzywającej na coroczne spotkanie, na którym będziemy wspominali tych, co w tym roku z Tatr do swych domów nie powrócili. U stóp kapliczki stojącej w centrum tego niezwykłego miejsca zgromadziło się ponad dwieście osób. Na cmentarzu już ponad 260 tablic upamiętniających około 400 ofiar górskich. Umocowane są na dużych głazach, wśród których rośnie kosodrzewina. Co roku przybywają nowe. Słońce wyjrzało znad Osterwy, kiedy Rudolf Kohut z Sučan rozpoczął recytację wiersza Symboliczny cmentarz, przy wtórze fujary, na której grał Luboš Stano. Ucichły rozmowy, wszystkim udzielił się nastrój miejsca i chwili. Tak rozpoczyna się spotkanie poświęcone pamięci tych, co swoje życie stracili w górach. Z roku na rok przybywa na nie więcej ludzi. Niektórzy przychodzą tu co roku, bez względu na pogodę. Są pracownicy ŠL TANAP , ratownicy Horskej Zachránej Služby, przewodnicy, turyści górscy i miłośnicy gór. W tym roku z uczestnikami kursu przewodnickiego przybył Mariusz Kozłowski, który poprowadził ich potem na topograficzną wycieczkę. Przyjechała delegacja TOPR - Mieczysław Ziach, Zygmunt Łukaszczyk Capowski oraz niżej podpisany, a także kapela góralska Karpiela. Zarząd Oddziału Tatrzańskiego PTTK reprezentował Jacek Nodzyński. Kiedy zespół regionalny z Vernaru zaśpiewał pieśń, echo niosło się po dolinie. Zebranych przywitał przewodniczący kuratorium cmentarza Peter Spitzkopf, zastępca dyrektora ŠL TANAP. - Od niepamiętnych czasów człowiek chodził po górach, także po Tatrach - rozpoczął swoje przemówienie Jaroslav Švorc, szef ratowników-ochotników THS. - Człowiek poznawał Tatry, zachwycał się ich pięknem, wchodził na szczyty. Robi to do dziś. Wielu jednak za tę pasję zapłaciło cenę najwyższą - swoje życie. To właśnie im poświęcone jest nasze spotkanie. Jesteśmy tu, by upamiętnić tych, których górską ścieżkę tak poprowadziło życie, że z gór żywi nie powrócili. Tatry odwiedza rocznie około 4 mln turystów, a co roku ginie w nich średnio od 20 do 40 osób. Od ostatniego spotkania pod Osterwą zginęło w ciągu roku w Tatrach Polskich 15 osób, a w słowackich Tatrach Wysokich -12. Jaro Švorc omówił wypadki śmiertelne, jakie miały miejsce w słowackich Tatrach Wysokich, a niżej podpisany przeczytał listę ofiar Tatr Polskich (zob. Żywym ku przestrodze). Kapela góralska zagrała Krywaniu wysoki. Były jeszcze dwa wiersze w interpretacji Kohuta, a zespół z Vernaru zakończył część oficjalną. Mszę świętą, w czasie której grała kapela góralska, celebrowało dwóch księży ze Starego Smokowca. Modlono się nie tylko za tych, co zginęli w Tatrach w ostatnim roku, ale również za wszystkie ofiary gór, a także wszystkich chodzących po górach. - Nieraz człowiek chodzi po górach, by się odnaleźć. Często poszukuje i dąży ku wzniosłym celom - powiedział koncelebrant w czasie homilii. Po Mszy świętej złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze przy tablicy Klimka Bachledy, ratownika TOPR i patrona Koła Przewodników Tatrzańskich, oraz przy tablicach ratowników TOPR, a także pilotow śmigłowcowych, którzy zginęli w czasie akcji ratunkowych.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|