| |
[06-11-2004 ] Ksiądz karcił, diabeł straszył
Żywi straszyli mnie dwa razy w Święto Zmarłych. W południe na Nowym Cmentarzu sunęła alejkami rzeka zakopiańczyków. Ksiądz przez mikrofon zganił wszystkich, żeby rodzinne spotkania i śmiech zachowali sobie na inne okazje, bo cmentarz to ziemia święta. Być może ktoś za głośno się cieszył, a ksiądz akurat zauważył, ale ja sam stałem z całą rodziną nad grobem dziadka - zresztą niezłego kawalarza - i wspominałem, jak nieraz żartował. A rodzinne spotkania? No cóż, część z nas spotyka swoich krewnych raz do roku, przy grobach. Zrobiło się smutno, a ksiądz się wygłupił. Ten drugi raz straszył mnie wieczorem diabeł na Starym Cmentarzu, a raczej cuchnący oprych w brudnym czerwonym futrze i gumowej masce potwora - ten sam, który na Krupówkach zbiera drobne na piwo. Razem z kolegą przebranym za ducha zaczepiali między grobami modlących się ludzi, potrząsali skarbonkami, żądali pieniędzy, krzyczeli. Od frajerów wyzywali tych, którzy nic nie wrzucili. Niesmak, zgroza i chamstwo.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|