| |
[18-11-2004 ] Sursum Corda
Na początku miała to być gazeta parafialna. Dzisiaj, po dziesięciu latach, dwumiesięcznik Wołanie z Wołynia jest periodykiem społeczno-religijnym o historycznym zabarwieniu. Pisany na Kresach, wydawany jest w Białym Dunajcu. Trudno o silniejszą więź z Ojczyzną. - Niełatwo jest równocześnie myśleć o tynku, dachu, cemencie, ołtarzach,.... wydawaniu czasopisma. Ale jest to możliwe - powiedział w wywiadzie Władysławy Krynickiej założyciel i redaktor naczelny Wołania z Wołynia ksiądz Witold Józef Kowalów. Dwumiesięcznik ukazujący się w rzymskokatolickiej diecezji łuckiej zrodził się z ciekawości. Pracujący tu księża tak często musieli odpowiadać na pytanie: co słychać na Wołyniu, że postanowili zacząć wydawać gazetę. Tytuł przyszedł sam. Ponieważ wiele informacji o diecezji w polskiej prasie ukazywało się pod hasłem Wołanie z Wołynia, naturalne było umieszczenie go w winiecie. Było to jesienią 1994 roku. Wystarczył jeden komputer, malutki pokoik i kilka zaangażowanych osób, wśród których znaleźli się księża Witold Kowalów i Andrzej Ścisłowicz. Dzisiaj z redakcją, która swoją siedzibę ma w Ostrogu, współpracują księża: Władysław Czajka, Marek Gmitrzuk, Józef Kozłowski, Waldemar Szlachta, Andrzej Ścisłowicz oraz Irena Dejneka, Władysława Krynicka i Irena Moroz. Wołanie wydawane jest po polsku i ukraińsku. Niestety, coraz mniej Polaków zna polski na tyle, by czytać, ale też sięgają po niego Ukraińcy. Jest to gazeta katolicka o wyraźnym duchu ekumenicznym. Redaktor naczelny biegle posługuje się obydwoma językami. W czasie studiów w Krakowie był diakonem obu obrządków. Pismo ma też swoją stronę internetową i - co niewątpliwie jest ciekawostką - w swojej polskiej wersji drukowane jest w Białym Dunajcu. To nie jedyne związki z Podhalem. Z Białego Dunajca pochodzi redaktor naczelny ksiądz Kowalów, a z Zakopanego ksiądz Waldemar Szlachta. - Jeszcze trochę, a będziemy mogli założyć koło Związku Podhalan - śmieje się ksiądz Kowalów. W niewielkim formacie A5, na 48 starannie opracowanych stronach znaleźć można zarówno aktualności z życia codziennego, jak i teksty historyczne i wspomnieniowe, biografie, nawet zapiski ze starych kronik, poezję, modlitwy. Niełatwo jest wydawać polską katolicką gazetę na Ukrainie. Bywa, że odżywają demony z czasów narodowych zatargów. Dlatego Wołanie z Wołynia ma bardziej charakter historyczno-społeczno-religijny, niż polityczny. Historia nie musi dzielić i może pomóc włączyć się we współczesne współistnienie. Mimo to zdarzają się wizyty cenzorskie, ale nie zdarzyło się tak, by pismo się nie ukazało. - Jesteśmy optymistami - mówi ksiądz Kowalów. Trudno się temu dziwić. Optymizm bierze się z działania. Na pięknym klasycystycznym kościele farnym w Ostrogu, przerobionym ponownie na świątynię ze zrujnowanej sali gimnastycznej, widnieje nad wejściem napis: Sursum Corda. Ksiądz Witold Józef Kowalów, proboszcz parafii w Ostrogu, często zwany jest zbieraczem historii Kościoła na Wołyniu. Historia jest jego pasją. Prowadzi wykłady na Uniwersytecie Narodowym Akademii Ostrogskiej, publikuje nie tylko w Wołaniu z Wołynia, ale też w prasie polskiej - katolickiej i historycznej. Bierze udział w licznych sympozjach naukowych. Jest aktywnym działaczem społecznym. Pochodzi w Białego Dunajca.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|