| |
[14-09-03 ] SZPITAL NIE OPERUJE !
Pan Kazimierz czekał na operację kolana miesiąc. W poniedziałek, przebrany już w piżamę, dowiedział się, że zabieg został odwołany. Powód - brak pieniędzy. W zakopiańskim szpitalu wstrzymano 9 września aż do odwołania wszystkie planowe operacje. Wykonywane są tylko doraźne. O odwołaniu operacji dowiedział się w tym dniu także 70-letni ojciec pani Krystyny, który po długich namowach zdecydował się na wymianę stawu biodrowego. W poniedziałek rano - po pół roku oczekiwania - rodzina przywiozła go do szpitala, lekarze wykonali niezbędne badania przygotowujące do zabiegu, a potem okazało się, że nic z tego. W południe na biurka wszystkich ordynatorów pionu chirurgicznego trafiło pismo dyrekcji o odwołaniu planowych operacji. - Szpital grzęźnie - ocenia obecną sytuację urzędujący od lipca dyr. Zbigniew Podsiadło. Powoli zaczyna być pesymistą. Komornik nadal zajmuje konta bankowe, choć roszczenia pracowników z tytułu tzw. ustawy "203" zostały prawie w całości wypłacone. Teraz o pieniądze upomnieli się inni dłużnicy, m.in. firmy farmaceutyczne. Przyczyniła się do tego także społeczna akcja ratowania szpitala przed likwidacją. Zaalarmowani wierzyciele zaczęli ze zdwojoną energią egzekwować długi. Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłacił za usługi nie objęte kontraktem, czyli za wszystkich nieprzewidzianych pacjentów, których w Zakopanem jest niemało. Nie zapłacił nawet wynegocjowanych przez starostę w lipcu 90 tys. złotych. Od początku roku opieka medyczna udzielana jest turystom za darmo, a dziura w budżecie z tego powodu wynosi ponad 1 mln złotych. Za pół darmo pracuje też załoga szpitala. Od czerwca wypłacana jest tylko połowa pensji. Lekarze i pielęgniarki nie dostają też wynagrodzenia za dyżury. W praktyce oznacza to, że pensje w szpitalu wynoszą dzisiaj od 400 do 800 zł. Zupełnie za darmo pracuje oddział ratunkowy. Jego personel jest na kontraktach i w związku z tym sam rozlicza się z ZUS-em i urzędem skarbowym, których nie interesuje brak dochodów. De facto dopłacają więc do swojej pracy. Dlatego z niej rezygnują. Z tego też powodu na cały powiat tatrzański są tylko dwie karetki. Dyrektor Podsiadło, którego na stanowisko zaproponowała załoga - ma jeszcze jej mandat zaufania i szpitalowi nie grozi paraliż z powodu strajku. Pan Kazimierz wybrał zakopiański szpital, bo ten - jako jeden z nielicznych w Polsce - wykonuje fachowe operacje ortopedyczne. - Nie rozumiem, jak taki szpital może nie zrobić operacji. Nie mówię już o stresie, ale z chorym kolanem nie mogę pracować, kończy mi się limit zwolnienia lekarskiego i mogę stracić pracę. To skandal - denerwuje się. Pan Kazimierz będzie musiał teraz poszukać sobie innego szpitala, a zakopiański w ten sposób straci pacjenta, za którym podobno miały pójść pieniądze. Takich pacjentów na oddziale urazowo-ortopedycznym jest miesięcznie około 20. Trzech z nich w ciągu jednego dnia zaalarmowało naszą redakcję, podważając wiarygodność szpitala. Co będzie, gdy w tę wiarygodność zwątpią banki? - Szpital musi przedstawić wiarygodny wniosek do banku - mówi wicestarosta Andrzej Skupień. - To jest warunkiem uzyskania kredytu, który starostwo ma zagwarantować. Według wicestarosty sytuacja w szpitalu jednak poprawia się. - Przez ostatnie miesiące obniżyły się koszty jego funkcjonowania. Zmniejszyła się miesięczna strata. To zapewne rezultat realizacji planu przez dra Podsiadłę. Przenoszony jest oddział geriatrii i gabinety specjalistów. W samym szpitalu zlikwidowano 34 łóżka - podsumowuje Andrzej Skupień. Jednocześnie nie ukrywa, że liczy na przygotowywany przez rząd plan naprawczy dla polskich szpitali, bo wszystkie znajdują się w podobnej sytuacji.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|