| |
[06-12-2004 ] Lokatorzy bez mieszkań?
Wypowiadam Panu umowę najmu - pisma takiej treści otrzymało 14 rodzin, które mieszkają w gminnym - tak przynajmniej dotąd sądzili lokatorzy - budynku przy ul. Sienkiewicza 4. Nieruchomość przejęły spadkobierczynie dawnych właścicieli - panie K. - Czujemy się oszukani przez gminę, która podpisywała z nami umowy najmu na mieszkanie w tym budynku, kiedy urzędnicy już wiedzieli, że jest on prywatny - mówi Romuald L. W Urzędzie Miasta poinformowano nas, iż gmina nigdy nie ukrywała faktu, że budynek tak na prawdę jest prywatny. Wołodyjówka - tak przed laty nazywał się budynek przy ul. Sienkiewicza 4. Od kilku miesięcy tuż obok biznesmeni z Łodzi przebudowują dawny pensjonat Radowid, który nabiera nowego blasku. Niestety, takiego blasku trudno doszukać się w gminnym, teraz już tylko z nazwy, budynku obok. Gnieździ się w nim - bo takie określenie samo nasuwa się na usta po krótkich nawet odwiedzinach - 14 rodzin. Czy można sobie bowiem wyobrazić mieszkanie w piwnicy z zakratowanymi oknami, na 10 metrach kwadratowych? Otóż nie trzeba sobie wyobrażać, wystarczy przyjechać do Zakopanego i odwiedzić budynek przy Sienkiewicza. - Przez te ostatnie lata było to jednak moje mieszkanie, chociaż w piwnicy. Zrobiłem prowizoryczny prysznic z kafelkami, wymalowałem ściany i sufit - mówi Romuald L., w którego gminnej klitce trudno byłoby wyprostować się przeciętnej wysokości koszykarzowi, a światło trzeba świecić całą dobę, bo małe piwniczne okna wpuszczają znikomą ilość światła. Inne mieszkania też nie zachwycają swoim standardem. Z reguły są to małe pokoje z ubikacją na korytarzu. Właścicielki, które przysłały wypowiedzenia umów najmu, chcą budynek wyremontować, przekształcić w willę i zamieszkać tutaj z rodziną. Nieruchomością dalej zarządza jednak gminne Towarzystwo Budownictwa Społecznego. - Z jednej strony trudno dziwić się, że ktoś jest właścicielem budynku i chce tu zamieszkać. Czemu jednak, gdy gmina wiedziała już, że znalazł się dawny właściciel, kwaterowano tu ludzi? dziwi się Romuald L. - Nie wiem, co teraz zrobimy. Ja może jakoś sobie poradzę, ale są tu starsi ludzie. - Przecież się nie powieszę - tak dramatycznie przedstawia swoją sytuację inny lokator, pan Sylwester R. - Gdybym wiedział o tym wcześniej, może próbowałbym uzbierać jakieś pieniądze i zapisał się do TBS, teraz zostanę bez mieszkania. - My zapisaliśmy się do TBS. Akurat jestem spoza Zakopanego, chociaż nie wiem, co teraz zrobimy z mężem, jeżeli nic z tego nie wyjdzie - martwi się kolejna lokatorka. Inni mieszkańcy są najwyraźniej przestraszeni, ledwo uchylają drzwi. - To, że budynek ma prywatnych właścicieli, nigdy nie było tajemnicą. Został on przejęty zgodnie z prawem - zauważa Halina Dyka, naczelnik Wydziału Geodezji w zakopiańskim urzędzie miasta. - Mieszkańcy z tego budynku zapisali się na listę oczekujących na mieszkania. Na pewno nie zostaną pozbawieni dachu nad głową - zapewnia naczelnik Wydziału Gospodarki Mieszkaniowej, Grzegorz Watycha. Dodajmy, że na liście znajduje się około 100 nazwisk.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|