| |
[08-12-2004 ] Na szczęście się nie nauczył
Gdyby zatrzymany na granicy w Chyżnem mężczyzna lepiej nauczył się danych osoby, pod którą się podszywał - mógłby mieć o wiele większe kłopoty. Prawdziwy właściciel paszportu to bowiem groźny przestępca, poszukiwany przez Interpol. Straż graniczna zatrzymała w środę 24 listopada mężczyznę, który zgodnie z paszportem jest obywatelem Izraela, poszukiwanym przez Interpol z powodu napadu rabunkowego, dokonanego we Władysławowie. Mężczyzna, nie mając wiedzy o przeszłości przestępczej właściciela paszportu, utrzymywał przez dobę, że jest Stanisławem P., obywatelem Izraela. Niewiele brakowało, a doszłoby do jego ekstradycji do Rosji. Na szczęście niezbyt dokładnie wyuczył się danych osoby, pod którą się podszywał, co wzbudziło pierwsze podejrzenia prokuratora. Potem okazało się, że także jego linie papilarne nie zgadzają się z nadesłanymi. W końcu mężczyzna przyznał się, że nie jest Stanisławem P. Paszport na to nazwisko miał kupić w Polsce. Twierdzi, że jest obywatelem Ukrainy. Prokuratura sprawdza podane przez niego dane. Poinformowała także ambasadę Ukrainy o zatrzymaniu. - Jeśli Ukraina potwierdzi jego tożsamość, mężczyzna odpowie za posługiwanie się cudzym paszportem. Pojawi się kłopot, jeśli okaże się, że dalej nie jest osobą, za która się podaje. Może nawet dojść do sytuacji, że będziemy się musieli zwrócić z wnioskiem o nadanie mu nazwiska - wyjaśnia Zbigniew Gabryś, zastępca Prokuratora Rejonowego w Nowym Targu. I tak mężczyzna może mówić o szczęściu. Gdyby został wzięty za niebezpiecznego bandytę, konsekwencje zakupu paszportu i podawania się na granicy za kogoś innego, mogłyby być dla niego bolesne.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|