| |
[28-12-2004 ] Wielki Chłam
Piękna kiedyś Wielka Krokiew to dziś raczej Wielki Chłam, Wielki Śmietnik, najgorsze połączenie tandety, jarmarku, niby-góralskiej cepelii. Chodzę sobie wolnym krokiem koło obiektu zwanego Wielką Krokwią, tym znanym w całej Polsce i za granicą. Słynna zakopiańska skocznia, którą dodatkowo rozsławił w ostatnich latach Adam Małysz, powinna być piękna, imponująca, przyciągać turystów i to drugie rzeczywiście się sprawdza. Turystów nie brakuje, maszerują tłumnie do tego miejsca, przyjeżdżają wielkimi autokarami, ciągną tyralierą. Czy to źle? No, nie. Oczywiście - tak powinno być. Prawdziwy problem dla mnie jako mieszkańca Zakopanego (a zresztą mógłbym być też przybyszem z kosmosu) polega na tym, że ta piękna kiedyś Wielka Krokiew to dziś raczej Wielki Chłam, Wielki Śmietnik, najgorsze połączenie tandety, jarmarku, niby-góralskiej cepelii. Nie widać właściwie skoczni. Widać wielkie, toporne ogrodzenie, które uniemożliwia turystom przejście do spokojnych dolinek rozciągających się od Drogi pod Reglami. Ten iście oświęcimski styl można by chyba jednak przeboleć, jak również ponure błotniste ścieżki, którymi niczym drogą krzyżową trzeba się przedrzeć, gdyby się mimo wszystko chciało zobaczyć Dolinę Białego, Strążyską albo którąś sąsiadującą z nimi, a nie tylko dojść do skoczni. Przepraszam, że w ogóle tak bezczelnie o tym chodzeniu gdzie indziej niż do obiektu sportowego tą drogą ośmielam się napomknąć. Pewnie nietaktem byłoby wspominać, że dla mnie, starego dziadka, przejście po zalodzonym błocie i rozpapranych ścieżkach, omijanie szczelnie zagrodzonych włości obiektu sportowego to nie lada wysiłek. Nie to też sprawia mi największy ból. Zdumiewa mnie fakt, że w miejscu tak sławnym, odwiedzanym przez takie tłumy ludzi pozwala się - chyba w obliczu prawa - na istnienie takiego plugawego, ohydnego zamieszania, którego nie sposób nazwać inaczej niż śmietniskiem. Fruwające wszędzie worki foliowe i śmieci chyba mieszczą się w konwencji ohydnych bud, z których każda inna, porozwalanych po całym terenie kiedyś jak okiem sięgnąć zielonym. Wygląda to jak cygański chutor albo wigwamy jakichś koczowników. Bez gustu, bez jakiejś pieczy włodarzy miasta. Jeżeli to jeden z elementów przestrzennego zagospodarowania miasta, to składam wam kondolencje naczelni architekci, stróże porządku, włodarze... Ale nie musicie się tym przejmować, ponarzekam jeszcze parę lat, w końcu jestem stetryczałym, starym dziadkiem.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|