| |
[07-01-2005 ] Autobus przejechał parkingowego
Na parkingu w centrum Zakopanego kilkutonowy autokar zmiażdżył parkingowemu nogę i miednicę. Mężczyzna zmarł w szpitalu. Kierowca wyjaśnił policji, że go nie widział. Pracownicy parkingu twierdzą, że kierowca nie zapłacił 15 zł należności i chciał uciec. Do wypadku doszło w pierwszy dzień nowego roku około godz. 14. Pełen pasażerów potężny autobus volvo wyjeżdżał z parkingu przy Alejach 3 Maja. Zdaniem policji, kierowca nie zachował należytej ostrożności i potrącił mężczyznę. 31-letni parkingowy ze zmiażdżoną nogą i miednicą trafił do zakopiańskiego szpitala, gdzie zmarł po godzinie. Kierowca wyjaśnił, że nikogo nie widział. Przed odjazdem czekał, aby zapłacić 15 zł. Kiedy nikt się nie zjawił, ruszył - mówi asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem. Także nikt z pasażerów nie widział mężczyzny, który nagle znalazł się przed maską. Autobus zatrzymał się, kiedy turysta siedzący za kierowcą usłyszał krzyk. Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawiają pracownicy parkingu. - Kierowca chciał po chamsku uciec nie płacąc. Niestety, często się to zdarza.
Nasz kolega próbował zatrzymać autobus. Biegł i uderzał pięścią w drzwi. Ktoś w środku musiał go widzieć lub słyszeć - tłumaczy Jakub Sieczka. Rzeczywiście, z pewnych relacji wynika, że kierowca nie uregulował należności - przyznaje asp. Monika Kraśnicka-Broś. Autokar przywiózł turystów z Sosnowca, po wypadku wszyscy byli w szoku. 48-letni kierowca od 22 lat prowadzi autokary. Zakopiańska policja pod nadzorem tutejszej prokuratury wszczęła dochodzenie w tej sprawie.
Murzasichle aktualności
| aktualności, archiwum

|